Od rana mam dobry humor!

Po ostatnich intensywnych i stresujących dniach przyszła wreszcie odwilż. Dobry humor w cenie. Twarz wygląda lepiej, oczy śmieją się same, rzeczy przestają lecieć z rąk, a rzeczywistość mieni się wszystkimi kolorami tęczy.

Wystarczyło kilka godzin….

…żeby ogarnąć wszystko to, co piętrzyło się na liście zadań od tygodni. Dograne są przeszkadzajki, dograne są chórki, po raz enty nagrałam jedną z piosenek i wreszcie efekt jest zadowalający, na koniec powstała całkiem nowa….i ta chyba cieszy najbardziej…przynajmniej do czasu powstania następnej 😉

nowa piosenka

Przygotowania do Rodzinnej Olimpiady idą pełną parą. Odkryłam w sobie, od dawna ukrywany talent plastyczny. A do tej pory myślałam, że szczytem moich możliwości jest narysowanie patyczaka! Tymczasem stworzyłam mapę i przygotowałam medale własnego projektu! Czy faktycznie są takie ładne jak mi się wydaje- dowiem się już jutro- na dziecięcą szczerość zawsze można liczyć! 🙂

Na mój dobry humor niewątpliwy wpływ miała też ostatnio propozycja- nie do odrzucenia- którą otrzymałam od rodziców małej Kiki  – będę matką chrzestną cudownej kruszyny. Zaczynam już wirtualny spacer po sklepach w celu odnalezienia odpowiedniego prezentu. Może macie jakieś pomysły? Pomożecie?

Weekend…

…jak prawie wszystkie ostatnie spędzimy na wsi. Atrakcje, święty spokój i murowany odpoczynek gwarantowany. Przy odrobinie szczęścia i poranku można zobaczyć ocierające się o drzewko, stojące naprzeciwko naszej sypialni- sarenki. Ostatnio widziałam taką kruszynę, która ledwie była w stanie ustać na nogach.

Dobry humor…

…nie bierze się znikąd. Czasem trzeba mu trochę pomóc, bo może wstydzi się wyjść, krępuje się sytuacji, uznaje swoje pojawienie się w danym momencie rzeczywistości za niestosowne. Nic bardziej mylnego! Jak widać ma działanie kompleksowe! Warto zapraszać go częściej.

Dobrego weekendu!