Moje terytorium

Kto je przekroczy ładując się do środka  z butami może być zaskoczony.
Bronię tej przestrzeni jak lwica.

Nie łatwo narzucić mi swoje zdanie jeśli łamie ono poczucie mojej niezależności.
A niezależność dla mnie…to rzecz święta.

Odkąd pamiętam starałam się radzić w życiu sama,
być samowystarczalna.
W razie kryzysów spadałam na cztery łapy.
Przyzwyczaiłam się do tego komfortu,
Do tego, że jestem sobie panem i władcą.

Sporo się zmieniło gdy założyłam rodzinę, ale  nadal jest jakiś obszar, który pozostaje tylko mój.
Ze słodkiej dziewczynki potrafię zamienić się w zołzę kiedy ktoś nie pytając mnie o zdanie wprowadza swoje rządy, którym muszę się poddać.
Gryzę wtedy, bronię swego, staję się jeszcze bardziej na nie.
Za bardzo cenię sobie to, co udało mi się przez lata wypracować i nad czym nadal ciężko pracuję, żeby oddać we władanie innych osób bez powodu.

Mogę podzielić się władzą tylko jeśli uda się wypracować kompromis.
Mój komfort, jeśli  nie krzywdzi w żaden sposób innych ludzi, jest rzeczą bardzo ważną!
Twój też powinien być!

Nie daj sobie wmówić braku decyzyjności,
stanowienia o sobie.
Rozmawiaj, podejmuj dyskusję, będąc jednocześnie otwartym na poglądy innych.
Bo jak mówi powiedzenie …tylko krowa nie zmienia zdania!
Najważniejsze jednak, żebyś miał możliwość wypowiedzenia się, zanim inni zdecydują za ciebie!

********************

Wiedzieliście, że potrafię być zołzą?

To już wiecie! 🙂

*******************

Jutro kardiolog.
Czuję, że poziom informacji po jutrzejszej wizycie będzie dokładnie taki sam, jak po wyczekanej wizycie u audiologa.
Nie tracę jednak nadziei 😉