Never give up!

Niemal dwa lata trwała moja sielanka. Dobrze było oderwać się od zatłoczonych szpitalnych korytarzy, igieł i garści kolorowych pastylek na śniadanie, stresującego czekania na wynik, czterech ścian… Większość tego czasu spędziłam w podróżach, mniejszych, większych…nie ważne. Takich, które dawały poczucie wolności. Dałam się też ponieść korporacyjnemu pędowi. Mimo, że bywało ciężko, zmęczenie dawało o sobie […]

Czas przeglądu

Nie lubię listopada. Taki już zazwyczaj brzydko jesienny – czytaj: brak słońca, liści , przyzwoitej temperatury. Położony między pięknym latem, kolorową jesienią i ukochanymi grudniowymi świętami! No za nic nie mogę znaleźć jego dobrej strony! A teraz jeszcze przyszedł czas przeglądu medycznego. Więc nie lubię go już co najmniej z dwóch, nie powiązanych ze sobą […]

Akcja- operacja!

Tak mi się zrymowało 😉 Torba szpitalna spakowana- pilnuje drzwi wyjściowych. Żebym przypadkiem jutro o niej nie zapomniała. Przeanalizowałam tysiące scenariuszy, które niestrudzenie reżyserowała moja głowa. I tylko jeden wydaje się być  możliwy i prawdopodobny… ten , który kończy się happy endem. Guzek od dawna jest pod kontrolą lekarzy, jestem przekonana, że niczego nie przeoczyliśmy, […]

Poczekalnie…

…niemal zawsze zmuszają mnie do jakichś filozoficznych wynurzeń. Tam przecież toczą się najintensywniejsze spory… emocji i rozumu, myśli i słów, teraźniejszości i przyszłości. Ludzie maskują ten natłok akcji urządzając sobie small talk’i o niczym, z wypiekami na twarzy pochłaniają lekturę gazet i książek, z dokładnością co do jednego słowa i obrazka pochłaniają wiedzę z ulotek […]

Onkowieści

Zrobiłam ostatnio przegląd kobiecych atrybutów. Moja onkolog, bez owijania w bawełnę, ale z należytą empatią oświadczyła, że dopieszczana przez moje szalejące hormony hodowla już jej się nie podoba. Zaprosiła mnie serdecznie na wizytę w szpitalu, w celu pobrania próbek do oglądu pod mikroskopem. Dzięki jej zaangażowaniu w moją sprawę wizytę mam już 25 maja…tego roku…i […]

Dzisiaj jest TEN dzień

Nie odespałam jeszcze weekendu. Brak snu potęguje uczucie poddenerwowania. Unikam kontaktu z M. i Córą, żeby nie wyładować przypadkiem na nich napięcia. Nie do końca mi się to udaje. Trochę pudru, kreska na oku, rzęsy w tuszu, kolorowa chustka na szyję, wychodzę. Dzisiaj jest ten dzień, w którym odwiedzam kolorowe ściany i pergaminowe twarze pacjentów. […]