Plan bez planowania

Mówi się, że szewc boso chodzi. Coś jest w tym powiedzeniu. Doświadczam tego w moim własnym, małym światku. W mojej pracy zawodowej pracuję z  ludźmi nad szukaniem celów, formułowaniem ich, rozkładaniem na mniejsze etapy  aż do ich realizacji. Z szuflad wysypują mi się narzędzia, które w tej pracy są niezbędne. Na sesje przychodzę przygotowana, niosąc […]

(nie)Radości

Właśnie minął trzeci miesiąc mojego przymusowego aresztu domowego. W planach miałam pozostanie na zwolnieniu właśnie maksymalnie trzy miesiące. Wychodzi na to, że na jutro muszę przygotować przekąskę, przepakować torebkę, nastawić budzik i poinformować szefową,że czas zacząć nękać informatyków o nowe hasła dla mnie- wtedy może będzie szansa, że tego samego dnia dostanę się choćby do […]

Pierwszych 6 kroków

Po dwóch i pół miesiąca właśnie tyle kroków udało mi się postawić. Samodzielnie. Przy drobnej asyście M. To niemal maraton dla mnie, a dotarcie do mety było jak uhonorowanie wielu lat wyrzeczeń. Mój mały wielki sukces. Sukces, który mobilizuje do dalszych starań, który nadaje sens całej tej sytuacji, która od kilku lat skutecznie mnie pochłania. […]

Szczęście za zakrętem

Łapię się czasem na myśli, że żyjąc w innym kraju, mieście, z innym człowiekiem, pracując w innej firmie, mając trójkę dzieci, nie mając dzieci, będąc bajecznie bogatą, w pełni sprawną… byłabym szczęśliwsza. Macie tak? U siebie postrzegam to jako słabość- ale taką leżącą w ludzkiej naturze. Zastanawianie się i skupianie swojej uwagi na co by […]

Zmiana perspektywy

To nie pierwszy raz kiedy wydaje mi się, że zdarzyła mi się jakaś życiowa katastrofa, najgorsza rzecz na świecie. I nie pierwszy raz przekonuję się, że takie zdarzenia są często najlepszymi motywatorami i stanowią największą inspirację do dalszych działań i poszukiwań. Staram się wierzyć, że wszystko ma swój sens, cel, dla którego zaistniało, że dzieje […]

Jak niewiele trzeba…

…. żeby wywołać uśmiech na twarzy…i grymas. Źle znoszę zamknięcie w domu. Straciłam może możliwość samodzielnego poruszania się , ale nadprogramowej energii już nie. I dobrze! Tracąc swój apetyt na życie straciłabym poniekąd siebie. Idąc tym tropem suszyłam głowę M. żeby zabrał mnie gdzieś z domu, choćby na chwilę. Spacer, na nowym, wypasionym wózku, napędzanym […]