ZUS zdecydował….

… że nadal jestem niepełnosprytna i niezdolna do roboty. Dziwne! Bo Pani, która dzisiaj raczyła mnie przesłuchać na komisji nie należała do najmilszych. Jedyny argument, który przedstawiała wchodząc mi non stop w słowo była taki, że ona ocenia nie mój stan zdrowia, ale moją zdolność do pracy, a ja przecież pracuję! Oszczędziłam jej pytania, jakim […]

Nadrabiam stracony czas…

Nadrabiam ostatnio stracony przez chorobę czas. Wszędzie mnie pełno! Te dwa lata w domu uruchomiły w głowie taką klapkę, która codziennie o poranku i przed snem, jak mantra, przypomina mi, że warto walczyć o swoje marzenia, żyć każdą chwilą i zamieniać ją w tą idealną. Odnawiam znajomości, które przykrył kurz podczas mojej niebytności. Wreszcie mam […]

Dużo pytań, mało odpowiedzi.

Czas płynie nieubłaganie, wymusza na mnie podjęcie trudnych decyzji, a ja po raz pierwszy od wielu lat czuję się przytłoczona rozdrożem. Dużo pytań, mało odpowiedzi. Życie kolejny raz pokazuje mi, że nic nie jest czarno- białe. Między tymi dwoma kolorami jest jeszcze cała gama innych odcieni. Zawsze cieszyło mnie posiadanie wyboru. Sama dbałam o to, […]

Ile można się o sobie dowiedzieć….

Ile można się o sobie dowiedzieć? Dużo! Zwłaszcza od tych, którzy nie spędzają z nami czasu na co dzień, mają od dawna wyrobioną o nas opinię, może nawet nie przepadają za nami. Kolejny raz przekonuje się jak pozory mylą. Onkoludki powinny chodzić w worku pokutnym, z szarą cerą i obgryzionymi paznokciami – inaczej posądza się […]

Czy to nie za dużo na Jej małe ramiona?

– Mamo, a dzieci Cię nie przewrócą, gdy ja pobiegnę do klasy? – Nie Kochanie, bądź spokojna! – Chciałabym, żebyś była już w domu, bezpieczna. Bądź ostrożna. –Obiecuję, będę… Staram się jak najczęściej odprowadzać, albo odbierać Igę ze szkoły. Kiedy mam lepszy dzień, lub pogoda zaprasza do spędzenia czasu na powietrzu, idziemy na spacer. Droga zlatuje nam na […]

Do wyboru, do koloru!

Iga ostatnio stadami łapie infekcje w szkole. Cieszę się, bo jak na nią przystało i tak długo się broniła. W związku z powyższym odwiedziła naszą rodzinną lekarkę. A ta, przypominając sobie o mnie, przez połowę wizyty rozpaczała nad moim nieszczęściem. Uznała, że dobrze, że nie wróciłam do pracy, bo na kolejne l4 mogłabym pójść dopiero za […]