Za rok będę w innym miejscu…

Lubię tak myśleć o swojej przyszłości, bez względu na to czy dzieje się u mnie dobrze, czy źle.

Większość zmian budzi dyskomfort, strach i bunt, ale na drugiej szali jest ciekawość, ekscytacja, podniecenie.

Czasem zmiana boli, jest niewygodna, zmusza do zaczynania od nowa, wymaga czasu, żeby się w niej odnaleźć, ale zazwyczaj niesie ze sobą satysfakcję, radość i nowe odkrycia.

Ostatni rok to dla mnie jedna wielka zmiana. Pamiętam, jak w sylwestra, kiedy składaliśmy sobie z przyjaciółmi życzenia pomyślałam, że za rok, będę w innym miejscu.  Wtedy, nawet w najśmielszych wizjach nie myślałam, że znajdę się tu, gdzie jestem teraz. Ale znalazłam się ….

Zmieniłam pracę i w ciągu 4 miesięcy awansowałam na menagera zajmując się tym, co najbardziej kocham w swoim zawodowym życiu. Odnowiłam masę przyjaźni, na które wcześniej jakoś nie było czasu. Podróżowałam tam gdzie miałam ochotę i kiedy miałam ochotę – nawet jeśli to oznaczało jednodniowy wypad w góry i przejechanie 700 km tego dnia! Wróciłam do brązów na głowie, muzyki na uszach, śmiania się na głos i tańczenia w pidżamie. Rozstałam się z mężem.

Trochę to zajęło, ale wreszcie zaczynam czuć, że znów jestem sobą. W takim wydaniu, które w sobie bardzo ceniłam.

I znów przychodzi mi ta myśl….za rok będę w innym miejscu… ale teraz przynosi mi tylko ciekawość tego, co się jeszcze wydarzy, bo w głębi serca jestem przekonana, że wszystko będzie dobrze.