Coroczny BAC

Popadłam w coroczną rutynę, ale taką profilaktyczną, którą polecam każdemu. Przyłapałam się na tym, że co raz mniej stresuje mnie kolejne skierowanie na BAC ( biopsję). Trudno mi to ocenić w jakichś kategoriach.

Mam wspaniałą chirurg- onkolog. To dzięki niej, 4,5 roku temu usunięto mi guzka z marginesem, w którym na pozór, bo badaniach USG i biopsji cienkoigłowej wszystko grało. Mimo to, jej doświadczenie i ogląd sytuacji doprowadził nas na stół operacyjnym, a badanie histopatologiczne wskazało na DCIS. Historia skończyła się jak widać dobrze, a pani doktor pilnuje, żebym o czasie stawiła się na kontrolne badania obrazowe.  Średnio raz na rok wynika z nich, że powinnam się nakłuć, żeby sprawdzić czy znalezione guzki nie są groźne.

Tak więc w piątek idę na biopsję. Jestem czujna, regularnie badam się, stosuję profilaktykę. Nie boję się jakoś tego wyniku badania, ufam, że jestem w dobrych rękach, a czujne oko Pani doktor zareaguje odpowiednio wcześnie jeśli będzie taka potrzeba.

Badajcie się i WY! Profilaktyka ratuje życie!

**************************

Mieliśmy przez kilka dni namiastkę zimy! W lesie było wręcz bajkowo. W tamtym roku śnieg widziałam przez 3 dni – gdy pojechałam w góry, w tym roku zaszczycił nas w LU. Były sanki, rzucanie śnieżkami i robienie aniołków na śniegu. Lubię to, mimo, że nie przepadam za zimnem. Ale kiedy pruszy śnieg, wokół jest biało, to jestem w stanie przymknąć oko na temperaturowe niedogodności 😉

*************************

Od kilku dni unoszę się na fali entuzjazmu po zdobyciu K2 przez Nepalczyków. Jakaś część historii- ważna dla polskich himalaistów-właśnie się domknęła. Może jest mały żal, że nie zakończyli jej Polacy, ale tak naprawdę ogromnie cieszę się, że szczyt zdobyli Nepalczycy. Dotąd zawsze w cieniu, są ojcami większości sukcesów znanych himalaistów, zdecydowanie zasłużyli na zapisanie się na kartach historii.

Muszę sobie obrać nowy cel , skoro K2 odpadło 😛