Codzienność

Razem ze swoją świtą chorych narządów udaliśmy się na coroczny przegląd. Ilość specjalistów, których muszę odwiedzić poraża. Śmiem twierdzić, że przebijam nawet zatwardziałych hipochondryków 😛

W każdym razie – diagnozujemy się, sprawdzamy, szukamy przyczyn, potem skutków, prześwietlamy, osłuchujemy, nakłuwamy i dywagujemy. W ten nowy rok należałoby wejść objuczonym wiedzą o swoich lokatorach.

*************

M. przywlókł do domu stosy jedzenia. Będziemy witać Nowy Rok w gronie własnym, za to z suto zastawionym stołem.

Piesa odmówiła współpracy i postanowiła zachorować. Cóż, nocne wstawanie nie jest naszą najmocniejszą stroną, więc czym prędzej szukamy dzisiaj dla niej weta. Może do jutra ją zdiagnozuje i zaleczy.

Dziecko pochłonięte wizją zamówionego hobby horsa nieustannie ćwiczy skoki przez przeszkody – póki co z kijem znalezionym w lesie. Podziwiam naszych sąsiadów za cierpliwość 😛

A ja, nieustannie zmagam się z gonitwą myśli – wracać, nie wracać do pracy?, uciekającym oddechem i sennością. Obejrzałam już chyba cały internet, staram się podczytywać, choć ze zrozumieniem i powiązaniem faktów słabo i już nie mam na siebie pomysłów!

Zostało mi chyba tylko rzucić wszystko i pojechać w góry! 😛

A Wy jak spędzacie końcówkę roku? Gdzie jutro balujecie? Jakie macie plany na przyszły rok?