ZUS zdecydował….

… że nadal jestem niepełnosprytna i niezdolna do roboty.

Dziwne! Bo Pani, która dzisiaj raczyła mnie przesłuchać na komisji nie należała do najmilszych. Jedyny argument, który przedstawiała wchodząc mi non stop w słowo była taki, że ona ocenia nie mój stan zdrowia, ale moją zdolność do pracy, a ja przecież pracuję!

Oszczędziłam jej pytania, jakim cudem miałabym przeżyć za 1200 zł miesięcznie, wydając co najmniej połowę z tego na leki, oszczędziłam jej też odpowiedzi na pytanie, które sama zadała. Ewidentnie nie była w nastroju do słuchania. W dodatku już na wejściu zostałam zasypana pretensjami, że….jak mogłam przyjść o czasie, skoro powinnam być wcześniej, bo ona już 4 razy wyglądała za mną z gabinetu.

No ręce opadły mi poniżej kostek.

W każdym razie – cieszę się, że mam to za sobą. Poziom poniżenia jakie otrzymuje się w tej instytucji sięga zenitu.

*******************

A już wkrótce, jak znajdę wolne 5 minut opisze Wam moje wojaże po Rumunii! Działo się tam, oj działo 🙂

I choć myślami jestem jeszcze w Rumunii to jedną nogą już chodzę po Muszynie 🙂 Wyjazd w niedzielę, odliczam niecierpliwie dni.