12 lat temu…

… w piękne czerwcowe popołudnie powiedziała TAK.

Z wiarą, że odtąd wszystko będzie inne, otworzyła nowy rozdział w życiu.

12 lat temu…

Wierzyła, że każdy kolejny rok będzie jeszcze intensywniej zacieśniał ich więzy, budził apetyt na więcej.

12 late temu…

Miała pewność, że choć tak różni, to jednak będą patrzeć w tym samym kierunku.

Dzisiaj świętuje bardziej smutny koniec niż kontynuacje,

Rezygnację, a nie nadzieję,

Rozczarowanie, a nie siłę wiary,

Obojętność w miejscu miłości.

Czy żałuje tych 12 lat?

Nie wiem, muszą Ją zapytać.

**********************************

Weekend minął bardzo intensywnie. Weselny parkiet rozgrzaliśmy do czerwoności. Iga zaliczyła swój imprezowy debiut, kradnąc serce fotografa i kilku potencjalnych Zięciów 😉

Upały dają mi się we znaki.

Migrena nie odpuszcza od tygodnia. Trudno funkcjonować w takich warunkach.  Siedząc na balkonie obserwuję niebo w poszukiwaniu choćby iskierki nadziei na deszczową chmurę. Niestety te, omijają nas szerokim łukiem.

Za to rozsmakowałam się w truskawkach. Jem je w tak dużych ilościach, że aż strach się przyznać. W kolejce już czekają czereśnie, a przy drodze widziałam już handlarzy sprzedających jagody! Wszystko wskazuje na to, że na początku lipca, kiedy będziemy w Muszynie mam sporą szansę na jeżyny! 🙂

Takie to lato mamy tej wiosny! 🙂

**********************************

Jeśli Ktoś tu jeszcze zagląda to przesyłam gorące uściski w pasie 🙂