Gaszę pożary

…bezustannie wybuchają na nowo. Gdy poradzę sobie z jednym , zaczyna iskrzyć w innym miejscu. W ostatnich miesiącach bez chwili wytchnienia.

Dlatego mało mnie tu. I choć wirtualny świat zawsze pomagał mi się uporać z nadmiarem emocji, to teraz nawet na to nie mam siły.

**********

Wczoraj straciłam wiarę w ludzi.

Oszukano mnie. A ja dałam się oszukać.

Czasem karcę się za to, że najpierw robię, a potem myślę. Wczoraj też zapaliła się jakaś lampka ostrzegawcza, ale zignorowałam ją. Od kilku dni walczę z zaostrzoną infekcją, ból rozsadza głowę niemal codziennie, uśpiłam swoją czujność.

Na prośbę koleżanki pożyczyłam jej na chwilę pieniądze. Jak teraz czytam tą korespondencję włos mi się na głowie jeży jak mogłam być tak naiwna. Ale tak to jest z ludźmi, którzy mają miękkie serca i wszystkich chcą zadowolić. Niestety dupa nie stwardniała, mimo wielu doświadczeń.

Na konto koleżanki włamał się haker i mimo, że zorientowałam się szybko i zgłosiłam sprawę do banku, to bank wypiął na mnie tyłek i stwierdził, że skoro potwierdziłam transakcje kodem to on ich nie zatrzyma (!). Nie bardzo rozumiem. Mogę zlecić przelew z mojego konta, ale nie mogę go anulować w sytuacji kiedy zgłaszam wyłudzenie i zaświadczenie z policji?! Przecież nie wyłudziłam od …siebie dla siebie! A tym bardziej nie doniosłam na samą siebie na policję!

Policja dołożyła swoją cegiełkę. Dzisiaj kiedy dostałam informacje o wypłacie środków z bankomatu chciałam ją szybko przekazać, bo przecież można by od razu zabezpieczyć monitoring, a jeśli go tam nie ma, to podesłać jakiś patrol. Cokolwiek.

Ale panowie policjanci musieli zobaczyć mnie „na żywo” i przesłuchać na powyższą okoliczność.

Jestem świadkiem, pokrzywdzoną, a czuję się jakbym była przestępcą!

I tak oto pieniądze, na które ciężko pracowałam wyparowały z konta, a organy, które powinny mnie wspierać …mają czas…i procedury.

Najbardziej zabolał bank, który przecież ma chronić moje środki, którymi obraca i na których zarabia. Mogli to powstrzymać kiedy jeszcze środki były pod blokadą na rachunku…

Szanse na ich odzyskanie pewnie są niewielkie. Za głupotę i naiwność płacę kolejny raz dużą cenę. Chwilowo nie wierzę w ludzi. Ale tylko chwilowo…

*************************

I pomyśleć, że to tylko iskierka, w całym pożarze, który się wokół mnie rozszalał.