Life balance

W naturze musi być równowaga.

Jak dzieje się coś dobrego, to na drugiej szali, żebyś się człowiek przypadkiem nie zachwiał, musi zadziać się coś mniej przyjemnego.

Z jednej strony próbuję wyprostować życiowe zakręty, z drugiej prostą drogą biegnę w kierunku realizacji swoich ambicji.

Taki work life balance – po mojemu.

******************

Bardzo chciało mi się tańczyć! Bardzo! Wspominałam, że uwielbiam to robić?

Za czasów studenckich byłam królową dyskotek. Na parkiet wchodziłam pierwsza, schodziłam ostatnia. A później poznałam M….. 😛 , który za tańcem nie przepada.

W każdy razie- królowa wróciła na parkiet 😀

Co prawda pierwsza nie weszłam, ale zeszłam zdecydowanie ostatnia 🙂

Tak mi było dobrze, uciec na chwilę od wszystkiego i pozwolić ponieść się muzyce.

A jak dochodzi do tego jeszcze fajne towarzystwo – to w takim momencie niczego więcej nie trzeba.

…..

Nawet tu życiowy równoważnik zadziałał 😉

Były tańce – jest „zgon”.

Kręgi się na mnie obraził. Odmówił dalszej współpracy.

Jego strata 😛 Tych kilku godzin szaleństwa nikt mi nie odbierze.

….

Prószy śnieg.

Obserwuję go przez okno, spod ciepłej kołdry, popijając białą herbatę.

Ciepło mi, przyjemnie, błogo, odliczam dni do wyjazdu do Muszyny….a jednak, jakaś niewidzialna siła zaciska mi się wokół żołądka…

Life balance…po mojemu.

Jak spędziliście weekend?równo