Nowe życie idzie…

Wsłuchuję się w równe bicie serduszka. Uderza mocno ….ulga, wszystko jest w porządku.

Odkopuję różowy kocyk. Wciąż miękki w dotyku, wciąż pachnący nowym życiem.

W sklepie przeszukuję półki, które od dawna omijałam z daleka.

Biorę do ręki ciepłe spodenki nie mogąc oprzeć się myśli, że żaden człowiek nie jest w stanie się w nie zmieścić.

Jeszcze oliwka, krem na pierwsze dni i pachnący puder.

I świat będzie gotowy…

…na pierwszy okrzyk,

…tulenie…

…na nową miłość…

…nowe życie.

 

Czekam na Ciebie Kruszynko <3

– Ciocia.