Niezawinione…

Kruszynka zaprząta mi głowę odkąd dowiedziałam się o Jej istnieniu. Nie ma jej jeszcze na świecie, a już wzbudza we mnie ogromne pokłady miłości, jakbym chciała nadrobić braki wśród tych, którzy na jej przyjście nie są jeszcze gotowi.

Przed oczami znowu stają mi obrazy z dzieciństwa, takie, które wywołują gęsią skórkę. Takie, które wypieram ze świadomości, a one wracają ze zdwojoną siłą. Takie, które odkąd zostałam Mamą, są nie do zniesienia.

*******************

Czy dziecko, które samo nie zaznało wiele miłości, będzie potrafiło kochać swoje dziecko?

Chcę wierzyć, że tak! Codziennie przecież nad tym pracuję i wydaje się, że udaje się nam, czemu więc innym miałoby się nie udać?

A jednak… W świecie dorosłych łatwo zrzucić winę za wszystko, na tych, którzy sami nie mogą się bronić. Nie na wszystkie niczemu niezawinione dzieciątka czekają stęsknione ręce rodziców, uśmiechy i zachwyty dziadków, znane głosy najbliższych osób, miłość i bezpieczne objęcia…

********************

Kruszynka pcha się na świat. Za wcześnie…

Moce potrzebne w dużych ilościach dla Malutkiej i przyszłej Mamy, której wyniki lecą na łeb na szyję, a komplikacje mnożą się z każdą godziną.