Po co Ci to?

Kocham góry. Tam wszystko staje się prostsze. Nie ma znaczenia zasobność portfela, kto jakie zajmuje stanowisko i wszechobecny wyścig za karierą. Tam, jeśli jakiś wyścig istnieje, to tylko z samym sobą, z własnymi słabościami, lękami, ambicjami. Warto, choć raz na jakiś czas, spojrzeć na świat z innej perspektywy, żeby przypomnieć sobie co i kto jest w życiu najważniejszy.

Po co Ci to?

7 godzina w drodze. Do perfekcji doprowadzam technikę step by step. Nie mam już siły, boli każdy mięsień. W głowie huczy ciągle myśl – jakim trzeba być wariatem, żeby tak się męczyć!?

Schodząc ze szlaku tą samą drogą często zastanawiam się jakim cudem wcześniej się tam wdrapałam? Nie tylko ja. Na jednej z wycieczek M zapytał mnie skąd mam na to siłę. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą – nie mam. A jednak idę dalej.

Nie mam kondycji, mięśnie są słabe, ból niweluję tabletami, drętwiejąca noga jest jak ołowiana kula. Nigdy dotąd z żadnej wycieczki nie wróciłam tak posiniaczona jak tym razem. Nie mam siły, ……ale mam ogromną determinację. Góry to świetna okazja do sprawdzenia siebie, odkrycia swojej innej strony.

Nauczyłam się odpuszczać. Nie zdobycie szczytu jest najważniejsze, ale właśnie droga, która do niego prowadzi. Co z tego, jeśli skończy się wcześniej? Nic. Najważniejsze jest to, co odkryjesz w trakcie fragmentu, który przejdziesz.

Potrzebowałam tego zmęczenia, pobycia z samą sobą, ze swoimi słabościami i lękami. Wszystko, co ostatnio tak mocno mnie stresowało, smuciło, denerwowało odeszło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Człowiek wobec potęgi natury pokornieje, dostrzega szczegóły, których na co dzień, będą w biegu nie jest w stanie zauważyć. A okazuje się, że to właśnie one stanowią sens życia, sens bycia Człowiekiem.

Cieszę się, że znów miałam okazję sobie o tym przypomnieć…

Czy wiesz już – po co mi to?

…………………..