Tyle masek mam…

Chce czy nie, świat polityki coraz bardziej zaczyna zazębiać się z moim. Obserwuję to wszystko z boku, z coraz większym przerażeniem.

Ludzie myślą, że elegancki strój to ich zbroja, „czapka niewidka”, która ukryje wszystkie brudy, niepewność, chciwość, zakłamanie, bezradność, życiową nieudolność. Zdarzają się i naiwni idealiści, którym wydaje się, że w pojedynkę zwojują świat swoją służbą, a zblazowanie, niechęć i wygodnictwo nigdy ich nie dopadnie.

Współczuję i jednym i drugim. Tym pierwszym, bo egzystują jako wydmuszki – ładne na zewnątrz i puste w środku, a tym drugim, bo niebawem rzeczywistość ich złamie i wtłoczy w schematy dobrze znane w polityce.

Zmianę najlepiej zacząć od swojego podwórka. Jak chcą zmieniać świat, jeśli nie potrafią zmienić czegoś w najbliższym otoczeniu?

Posiadanie tylu twarzy/masek na różne okazje może być trudne…

**************

Tydzień minął szybko. W pracy nadal nic nie jest takie jakie powinno być. Niepokojące jest, że w zeszycie, w którym zapisuję za co jestem wdzięczna każdego dnia, coraz częściej pojawia się ….przetrwanie. Z większymi działaniami muszę wstrzymać się do czasu wyznaczenia daty operacji, a sprawa się przeciąga, bo wizytę u operatora mam dopiero w drugiej połowie września.

Za to wczorajszy wieczór zrekompensował mi niedogodności z całego tygodnia. Wieczorna cisza, a później burza oglądana z dachu dała spektakularny pokaz! To chyba największa burza jaka przeszła u mnie tego lata. Udało mi się nawet zrobić kilka niezłych kadrów. Coraz częściej staje po tej stronie obiektywu. Sprawia mi to ogromną przyjemność!

A dzisiaj …zimno. Zwłaszcza jeśli porówna się ostatnie temperatury. Szarość dnia przypomina mi o zbliżającej się wielkimi krokami jesieni. Jak to jest, że wiosna i lato mijają tak szybko, podczas gdy jesień i zima ciągnął mi się w nieskończoność?

Taka kolej rzeczy, na szczęście zachowałam prawo wpływu na to, jak przeżyję ten czas.

A jak Wam mija weekend? Gotowi na nowy rok szkolny?