Przyjaciele są jak ciche anioły…

... które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać.

Życiowe zapadnie często weryfikują przyjaźnie. Z jednymi ludźmi u boku idziemy czasem przez całe życie, z innymi tylko przez chwilę. Ale każda taka relacja jest cenna, bo wnosi jakąś mądrość.

Skuliłam się ostatnio w swoim żalu i złości, że znów stoję pod ścianą i nie mam do wyboru żadnej krótkiej , alternatywnej drogi. Wszystkie ciągną się w nieskończoność. I właśnie wtedy, kiedy człowiek czuje się najbardziej osamotniony na swojej życiowej drodze, obok niego pojawia się przyjaciel, ta właściwa osoba, która podaje rękę i pomaga wstać.

Jak dobrze, że wciąż mam takich ludzi obok siebie…

***********

Korzystając z wciąż panującego lata, wybraliśmy się wczoraj do Przyjaciół na grilla. Dziewczynki bawiły się wyjątkowo zgodnie, a my popijając Dziki Sad, dyskutowaliśmy o życiu.

Znamy się już kilkanaście lat i choć w naszej relacji była niemal 4-ro letnia przerwa, to nie został już po niej żaden ślad. Różnimy się pod wieloma względami i ścieramy w niejednej dyskusji, ale właśnie ta różnorodność paradoksalnie łączy nas najbardziej.

Z wielowątkowych wczorajszych rozmów wysunął się postulat wyjazdu. Strasznie się cieszę, bo to miejsce na Roztoczu oczarowało nas wszystkich. W tym roku będę mogła sobie pozwolić na dłuższe spacery, więc odgruzowujemy informacje i planujemy trasy spacerowo – wspinaczkowe ( tym razem żaden kamieniołom mi się nie oprze 😉 ).

A Wy przedłużyliście sobie sierpniowy weekend?