Paniusia wróciła do pracy!

Pierwszy dzień za mną. I od razu zakończył się wcześniejszym wyjściem 😀 Taka ze mnie robotnica! 😀

Przesiedziałam dzisiaj w biurze pierwsze cztery godziny. Razem ze mną moja migrena…:/ Towarzyszy mi już od niedzieli. W nocy ból wybudzał mnie kilkanaście razy, rano wyglądałam jak zombie – niczego im nie ujmując!

Przez te kilka godzin udało mi się dostać do bankowej domeny, odblokować kartę, coby w windach działała, bo inaczej zadyszki na schodach dostanę i usunąć z 2000 maili. Zostało jeszcze ponad 4000… 😛 Może jutro uda mi się dokończyć dzieła.

Nadal nie wiem, w którym biurze będą docelowo pracować. To mi nieco utrudnia przygotowanie, bo inny materiał będę powtarzać jak przydzielą mnie do odsłuchu, inny gdy do warsztatów, a jeszcze inny gdy zajmę się optymalizacją sprzedaży. W każdym razie te niewiadome już mi się znudziły i wprowadzają w lekki stan irytacji!

*************

Upał daje mi wycisk. Gdybym mogła jakoś umocować na sobie ten wielki domowy, wiatrak zrobiłabym to bez zastanowienia. Trudno zebrać myśli, ale dzisiaj muszę jeszcze wprowadzić drobne korekty do wniosku o mikrogrant! Tym razem szansa otrzymania dofinansowania wzrosła – w końcu człowiek uczy się na błędach 🙂

Wczoraj znów odwiedziliśmy Ranczo Arka – Iga wspaniale radzi sobie na koniu. Z przyjemnością patrzyłam na jej jazdę. Wygłaskaliśmy też wszelkie zamieszkujące tam zwierzęta, a dzień wcześniej na łąkach, obok wiejskiego domu teściów spotkaliśmy …borsuka. Strasznie niezdarne to zwierzątko, ale wzbudziło we mnie ogrom sympatii 🙂

Dorzucę Wam kilka zdjęć – ostatnio nie rozstaje się z aparatem 🙂

 

praca