Najważniejsze, to zachować dystans.

Po wyjściu z komisji ZUS zdecydowanie mi go zabrakło. Zalała mnie fala czarnych myśli, nagromadzających się z prędkością światła problemów do rozwiązania, swoje też dołożyła moja mama. A przecież najważniejsze, to zachować dystans!

Jak dobrze, że pod ręką jest niezastąpiony wujek google. Przygasił nieco ogromny pożar, który wybuchł w głowie. Potem, powoli przychodził spokój, aż w końcu nastała obojętność. Co ma być, to będzie. Jak mnie zwolnią- to znajdę inną pracę. Mimo pewnych zdrowotnych ułomności, mój mózg nadal funkcjonuje sprawnie, a co za tym idzie, mam kilka asów w rękawie do zaproponowania pracodawcom.

*********************

W związku z powyższym piątek wchłonął mnie i zmobilizował do dopięcia warsztatów, które zaczynam od środy. Dobra wróżka przyniosła informacje o  nowych możliwościach uzyskania dofinansowania – mniejszego i na krócej, ale dla takiego żółtodzioba jak ja, to idealna sytuacja, żeby się czegoś nauczyć zanim rzucę się na głębiny.

Poobgryzałam paznokcie i zdarłam gardło kibicując naszym we wczorajszym meczu, a dzisiaj korzystając z wolnej chaty wydałam z siebie i zarejestrowałam kilka dźwięków – z pewnością ku uciesze moich sąsiadów 😉

Zjem czereśnie, dokończę książkę, wybiorę się na air show, zaliczę spacer po lesie, wygrzeje kości na balkonie, a od poniedziałku zacznę realizować nowy życiowy scenariusz….Bo skoro wszystko się tak pogmatwało to chyba PO COŚ?! 😉

Like I said – najważniejsze, to zachować dystans!

Miłego weekendu!