I z czego się cieszysz?

… z oddechu, bo to oznacza, że wciąż żyję,

ze smaku porannej kawy wypitej na balkonie, bo to oznacza, że mam czas na małe przyjemności dla siebie,

z przeczytanej ostatnio książki, bo tak wiele nauczyła mnie o Rzeczach Najważniejszych,

z dzisiejszego zakończenia roku szkolnego, bo to oznacza beztroski czas wakacji,

z uśmiechu innych ludzi do mnie, bo to oznacza, że łączy nas jakaś nić porozumienia,

z upadku na rolkach, bo uświadamia mi, że człowiek nie jest Bogiem, wciąż jeszcze musi się uczyć,

z porażki, bo dzięki niej nauczyłam się podnosić i iść dalej,

z ulubionej rukoli z łososiem, bo to oznacza, że wciąż mam z czego zrobić śniadanie – nie każdy ma ten komfort,

ze spokoju, bezpieczeństwa, które daje mi mój dom, bo to oznacza stabilizację,

z kochanych ludzi wokół mnie, bo to pozwala wierzyć w bezwarunkową miłość,

ze zbliżającego wyjazdu, bo znów otoczą mnie moje kochane góry,

z rozlegającego się w przedpokoju dźwięku telefonu, bo to oznacza, że ktoś o mnie pomyślał, a może potrzebuje, właśnie mnie,

z pufy, dzięki której większość czasu mogę spędzić na dworze, bo to oznacza, że ból nie jest aż tak silny, żebym musiała wrócić do łóżka…

 

……………. łatwiej było by mnie zapytać z czego się nie cieszę…

…choć przy takiej ilości powodów do radości nie ma to większego znaczenia.

**********************

Moce i ciepłe myśli dla Złotego Piaska!