Stop klatka

Pochłaniam kolejną książkę napisaną przez himalaistę. Tym razem Denis Urubko i jego Skazany na góry. Magiczne są ich opisy przyrody, mówienie o prostych rzeczach, jakby były największymi cudami świata. Zazdroszczę im nieco tej ucieczki, próżni czasoprzestrzennej, tak intensywnego odczuwania świata, że aż cierpnie od tego skóra.

Dzisiaj myślami jestem tam, na ścianach najwyższych gór świata. Czuję przenikające zimno, oślepia mnie bielszy od najczystszej bieli śnieg, oświetlany promieniami słońca. Czuję zmęczenie, satysfakcję, radość. Zanurzam się w muzyce wiatru, w szmerze przyspieszonego oddechu, w pięknie, które nie sposób wyrazić. Niespokojne myśli zamykam szczelnie na samym dnie nieświadomości. Stop klatka. Zostaję.

********************

Znowu mam kłopot z jedzeniem. Chyba w końcu zrobię te polecane przez Melę schaboszczaki, może raczą na dłużej zostać w żołądku. Boli mnie brzuch. Zatrułam się? Stres? Nie wiem. Na wszelki wypadek nie ruszam się dzisiaj poza dom.

********************

W czerwcu prowadzę warsztaty z emisji głosu. Usiadłam dzisiaj , żeby zrobić agendę i biogram. Kreatywność mi umknęła. Przez dwie godziny gapiłam się na jedno zdanie, które o sobie napisałam. Nie wiedziałam co mam dodać. Nie lubię o sobie pisać w kategoriach: przedstaw się! Przecież nie napiszę tam, że głównie zajmuje się okupowaniem łóżka i specjalistycznych poradni medycznych! 😛  A może jednak? W końcu w tym jestem specjalistką przez wielkie S! Tylko jak to się ma do nauki emisji głosu?!

********************

I mamy środek tygodnia. Jak mawia moja koleżanka środa minie – tydzień zginie!

Jakoś wyjątkowo, ten akurat, mógłby się dłużyć.

Stop klatka…

A co u Was?