Adrenalina rośnie

Za chwilę trzy duże sprawy będą miały swój finał, więc adrenalina rośnie! Miotam się po pokoju jak tygrys w klatce. Wszystkim dokoła daję odczuć, że coś wisi w powietrzu.

A co?

Wynik histopatu. Niby wiem, że wszystko będzie ok, że jakiekolwiek prawdopodobieństwo znalezienia w wycinkach flaczków komórek rakowych jest znikome, ale jednak chciałabym mieć to czarno na białym. Poza tym jestem takim medycznym dziwolągiem, że wszystko może się zdarzyć 😛

Grant. Zwlekali do ostatniej chwili. Wyniki przesunęły się w czasie o miesiąc, więc cały mój harmonogram zapisany w projekcie legł w gruzach. W środę wszystko będzie wiadomo. Szanse na otrzymanie grantu są znikome, konkurencja ogromna, a doświadczenie innych rozkłada mnie na łopatki, ale jak czarują blogowe Czarownice to rzeczy stają się więcej niż prawdopodobne. Dlatego poczarujcie jeszcze trochę. Do środy 🙂

ZUS. Nieuchronnie zbliżam się do spotkania z orzecznikami ZUS. Cała papierkologia zebrana do jednej teczki. Robi wrażenie, a przecież zebrałam tylko dokumenty z ostatniego półrocza – resztę ZUS już posiada. Zaczyna mi uwierać ta decyzja o rencie. Komplikuje mi wszelkie zawodowe plany. Poczekamy- zobaczymy. Zawsze przecież jest spora szansa na cudowne uzdrowienie.

Praca. Jak już ZUS wyda na mnie wyrok będę mogła ustalić co z pracą, w jakim zakresie, w którym dziale….czy u tego samego pracodawcy, bo i to się może zmienić. Chyba zalazłam szefowej za skórę ośmielając się mieć własne zdanie, więc nasza przyszła współpraca zapowiada się co najmniej fantastycznie!

***********************

W weekend wypełzliśmy z domu. W sobotę bawiliśmy się jak dzieci na Farmie Iluzji, w niedzielę spacerowaliśmy po lesie i odkrywaliśmy kolejny raz uroku LU. Pięknie było!

A jak Wasz weekend? Jakie plany na ten zbliżający się?