Zawsze jest jakieś „po”…

Zawsze jest jakieś po.

Po świętach przychodzi codzienność.

Po codzienności znów przychodzą święta.

Po pierwszym zauroczeniu przychodzi miłość.

po miłości stagnacja.

Po latach przychodzi wiedza.

A wraz z wiedzą przychodzą skutki.

Po narzeczeństwie przychodzi małżeństwo,

po małżeństwie …. czasem drogi się rozchodzą.

Po dniu przychodzi noc,

po nocy dzień.

Po burzy przychodzi spokój.

Po dzieciństwie dojrzałość,

po dojrzałości starość.

Po dolinach przychodzą pagórki.

Po  wysiłku – zmęczenie.

Po jednym oddechu- następny, aż do końca.

Po latach tłustych, lata chude.

Pżyciu przychodzi śmierć,

po śmierci…?

Zawsze jest jakieś po…..

**************************

Święta minęły szybko. Od dawna tyle się nie uśmiechałam, nie czułam tak bezpieczna. „Po” przywitało mnie złymi wieściami. Myślę, jak z tego wybrnąć. Czekam na „po”. Może będzie lepsze.

Wysłałam dzisiaj wniosek. Ten wniosek o dotację , nad którym ślęczałam kilka dni i nocy. Gdzieś tam miga mała iskierka, że może się uda, choć szanse są nikłe, no ale przecież nie zerowe!  Teraz pozostało czekać, do 11 maja.

W każdym razie, jakby ten wniosek jakimś cudem przeszedł będę potrzebowała baaaaaaardzo kreatywnej księgowej! Jak wiadomo mistrzem cyferek nie jestem, to i przy realizacji TEGO budżetu trzeba się będzie nieco pomęczyć.

Jacyś chętni?? Lubiący wyzwania? Cyferki? Kreatywną księgowość? 😀

***************************

A  jak Wasze święta? Zacieśniliście rodzinne więzi? Najedliście się na zapas? Zrzucamy wspólnie nadprogramowe kilogramy? 🙂