Dzieją się niezwykłe rzeczy!

Dzieją się niezwykłe rzeczy…niezwykłe dla mnie! Choroba uczy dostrzegać w zwykłych czynnościach, takich, nad którymi zdrowi ludzie się nie pochylają, niezwykłości, wielkich sukcesów, ogromnych osiągnięć. Cieszą pierwsze małe kroki i krótkie spacery, cieszy samodzielne zrobienie sobie herbaty i zjedzenie obiadu z rodziną przy stole, cieszą pierwsze wyprawy w góry i dłuższe spacery po dolinach, cieszy zabawa z dzieckiem na dworze i możliwość samodzielnego wyjścia… cieszy wszystko to, co przed chorobą było zwyczajne i oczywiste!

Kolejny krok w stronę zdrowia

Wczoraj wybraliśmy się z M. na koncert w ramach Jazz Week Festival. Jak fajnie było posłuchać sobie koncertu na żywo! Mając wieczór do swojej dyspozycji zajrzeliśmy też do knajpki z karaoke – tam nie było jazzu 😀 Za to, o zgrozo (! ), leciał cały przekrój muzycznych gatunków. Ciężko to znieść bez procentów 😀

A potem działy się te niezwykłe rzeczy!

Rozglądam się za nowym rowerem, więc przekazałam M., że jego zakup mam w najbliższych planach. Nie trzeba było długo czekać na jego reakcję i specyficzne poczucie humoru. A na mnie działa to jak płachta! Hmmmm! Muszę się pozbyć jak najszybciej tej cechy, bo rzucona, nawet nieświadomie przez kogoś rękawica, w moich oczach nie może pozostać nie podniesiona!

Tu z pomocą przyszedł rower miejski! Nie jechałam rowerem od 3 lat!!! A kiedyś jeździłam przynajmniej 4 razy w tygodniu po 35-50 km dziennie.

I dojechałam! Warunkiem była ścieżka, na której nie ma ruchu. Wiadomo, że błędnik szaleje, gdy tylko muszę się z kimś wyminąć w szybkim tempie! 😀 Zahaczyłam tylko raz o krawężnik, a że jechałam całą szerokością ścieżki od jednego krawężnika do drugiego nikomu nie przeszkadzało! 😀 O północy na ścieżkach było pusto! 🙂

Po zejściu z roweru ziemia się rozstąpiła! 😀 Chwilę zajęło, zanim znów złapałam równowagę w pozycji stojącej. Ale jakie to miało znaczenie,przy tak spektakularnym sukcesie?!? Żadne! Tak samo jak to, że dzisiaj kręgosłup odwdzięcza się za wczorajsze wybryki!

Grzecznie więc ułożyłam się na balkonie, wygrzewam kości w słońcu, słucham koncertu zamieszkujących w okolicy ptaków i cieszę się życiem.

Pięknie jest!

A to piękno tkwi w zwykłości.