Odpływam do krainy łagodności

 

Nie mogę spać. Tak od kilku nocy.  Ciemność ma to do siebie, że przyciąga wszelkie zmory. Wczoraj doszedł do tego silny ból kręgosłupa i nogi. Kolorowe pastylki nie zadziałały. Praktykowałam kiedyś różne praktyki NLP, trening Jacobsona i temu podobne. Czasem udaje mi się oddzielić umysł od ciała. W takich sytuacjach, kiedy żołądek ściska się od nadmiaru emocji, a ból nie chce mi dać spokoju – odpływam. Odpływam do krainy łagodności. Szkoda, że prędzej czy później trzeba wrócić z powrotem na ziemię….

Kocham te dźwięki

Co miesiąc wybieram sobie jakiegoś artystę, który towarzyszy mi przez cały ten czas. Gdy jest mi źle, albo gdy chcę się odprężyć włączam muzykę. Nic mnie tak nie koi, z wyjątkiem gór, oprócz muzyki. W jednej chwili zamykam oczy i jestem zupełnie gdzie indziej. Nie znam lepszego afrodyzjaku spokoju.

W tym miesiącu padało na Kasię Moś. Niesamowita barwa, niesamowity flow, pięknie wykończona fraza, skala. Wszystko się zgadza! Nie wiem, czemu w Polsce tak mało docenia się takich ludzi.

To, co nam narzuca większość stacji radiowych i telewizyjnych to jakaś miałka papka. Dobrze, że technologia poszła tak do przodu – podczas obróbki wokalu każdy dźwięk można wyprostować, każdy zmienić, wydłużyć. Dla niektórych „artystów” to z pewnością wybawienie 😉

A dlaczego oczarowała mnie Kasia?

Dlatego 🙂

Podzielicie się swoją ulubioną muzyką/wykonawcą/piosenką? Jestem ciekawa Waszych wyborów! A może dzięki Wam znajdę sobie perełkę na kolejny miesiąc 🙂