Coś tylko dla mnie.

Jak zwykle w biegu wsiadłam do autobusu wiozącego mnie prosto na rehabilitację.  Skrzywiłam się na samą myśl o najbliższej godzinie. Ostatnie kilka sesji wywołuje mój ryk. Jutro koniec. Przerwa.

Dwadzieścia minut jazdy. Mam chwilę na czytanie. W domu miotam się między szukaniem kurtki dla Igi, prezentu dla teścia i siostry, gotowaniem, podawaniem leków i tuleniem zepsutego dziecka. Wieczorem zasypiam w ciągu 5 minut od przyłożenia głowy do poduszki.

Coś tylko dla mnie!

Nie wiem czy to ten spokój w autobusie, czy wiosna, która na chwilę zawitała i już chce się w pośpiechu ewakuować, ale wpadła mi taka myśl, żeby zrobić coś tylko dla siebie. Wszelkie dodatkowe środki zostawiam w Smyku kupując kolejne ubrania dziecku, M. dostaje ode mnie ogrom przestrzeni na realizację własnych pasji ( choć zdaje się tego nie dostrzegać), ogarniam wszystkie zbliżające się uroczystości wymagające prezentów – wymyślam, kupuję, organizuję. Lubię troszczyć się o innych. Tyle, że posunęło się to już do tego stopnia, że kompletnie zapomniałam o sobie.

A przydałoby się odświeżyć fryzurę, kupić kilka nowych ciuchów, bo ze starych tylko nieliczne są na mnie dobre, znaleźć czas na ćwiczenie, śpiewanie, wyjście ze znajomymi….zwyczajnie zrobienie czegoś tylko z myślą o sobie!

Od myśli do działania

Najbardziej ze wszystkiego brakuje mi czasu na muzykę – zrobiłam przegląd zespołów gospelowych i mam zamiar do któregoś dołączyć! Uwielbiam możliwości wyrazu jakie daje gospel.

W empiku złożyłam zamówienie na stos książek, które plątały się na mojej liście od dawna.

Zapisałam się na nowy, 6-cio tygodniowy kurs na Coursera – tym razem poszerzę horyzonty na temat Design Thinking, a wieczorem zaliczę webinar, taki specjalny, tylko dla babeczek 🙂

W programie też wieczorny peeling z kawy i oleju kokosowego, kąpiel z dużą ilością piany i relaksującą muzyką. 🙂

Cóż…świat się nie zawali, jeśli na chwilę zajmę się sobą!

************

A co Ty ostatnio zrobiłaś TYLKO dla siebie? 🙂