Zmiana klimatu

Czas na zmianę klimatu. Emocje nieco opadły, choć wciąż nie wszystko jak trzeba ułożyło się w głowie. Złość zastąpił strach, niepewność.

Udało mi się zapisać na konsultację do innego czarodzieja od zakrzepicy. Zobaczymy co dla mnie wyczaruje. Noga nadal rwie. Najlepiej jej w trakcie chodzenia. Może pierwsze kroki nie są przyjemne, ale później ból odpuszcza. Najgorsze jest leżenie i siedzenie. Wtedy boli mnożąc mój strach o to, co się tam dzieje podwójnie.

Tymczasem…

… wykorzystujemy z Igą resztę ferii. W niedzielę pojechaliśmy na spacer do lasów Kozłowieckich. Jakiś dobry skrzat szepnął mi do ucha, że pod wielkim dębem czeka na Igę skarb! Na potrzeby odnalezienia go powstała mapa z wielkim X, która doprowadziła nas we właściwe miejsce. Uwielbiam spacery po lesie! Odprężają mnie. Przy okazji można podejrzeć leśne zwierzęta – mieliśmy szczęście , bo spotkaliśmy kilka sarenek. Przyjemnie było popatrzeć jak beztrosko bawią się między drzewami.

W poniedziałek zaliczyłyśmy warsztaty teatralne. Dzieci robiły najpierw kukiełki – bohaterami były postacie z Ani z Zielonego Wzgórza. Świetnie się złożyło, bo właśnie jakiś czas temu przeczytałyśmy pierwszy tom i Iga była zachwycona książką. Następnie dzieci przygotowały scenografię, a na koniec odegrały przedstawienie.

Wczoraj byłyśmy w kinie. Niestety Gnomy Rozrabiają nie powaliły mnie na kolana 🙂 Najważniejsze, że podobały się Idze.

A dzisiaj mamy przestój- przerwę na moją bieganinę po lekarzach.

Jutro – jedziemy na kochane Roztocze. Oby dopisała nam pogoda!

I tak dzień po dniu- odczarowujemy szarą rzeczywistość…