W miłości siła!

W ciągu kilku ostatnich tygodni przetoczyły się nad naszą rodziną ciężkie , burzowe chmury. Nie było łatwo się posklejać do kupy. Czasem różowe okulary spadają z nosa i pękają na pół. Cóż. Życie. Nie zawsze jest kolorowo, idealnie, cukierkowo.

Przez lata trudnych doświadczeń nauczyłam się jednej ważnej zasady – zanim zawrócisz z wcześniej obranej drogi upewnij się, czy za chwilę nie będziesz żałować.

Łatwo teraz o odwrót. Mamy tyle możliwości, tyle dróg do wyboru. To, że ludzie się rozstają nikogo nie dziwi, co gorsze – nie dziwi też, że robią to bez najkrótszej choćby refleksji, wysiłku w naprawienie tego, co kiedyś było dla nich centrum wszechświata.

A czasem trzeba po prostu obić sobie tyłek, bez żadnych poduszek zmiękczających upadek, po to, by wyciągnąć właściwe wnioski, ruszyć z miejsca i zawalczyć o ważne dla nas rzeczy.

************

Miłość potrafi wyzwolić skrajnie różne emocje. Zwłaszcza kiedy jest silna. Jeśli mi na kimś nie zależy to nie interesuje się tym co i jak robi, nie interesują mnie jego wybory. Gdy kocham- jest zupełnie inaczej. Wtedy każde działanie może zaboleć z dużo większą siłą i wyzwolić uczucia znajdujące się na drugim końcu szali.

Ale najpiękniej jest wracać i przeważać tę szalę na stronę miłości…

W rodzinie siła.

W mojej. Tej, którą stworzyłam od podstaw nie mając żadnego dobrego przykładu.

Leżymy razem na łóżku, przytulamy się i choć czasem każde zajęte swoimi sprawami to jednak obok siebie, na wyciągnięcie ręki.

Nie lubię chorowania, ale infekcje mają jakiś swój urok, zamykając całą naszą trójkę w jednym łóżku. W odróżnieniu od wielu zabieganych dni, szkoły, pracy wreszcie możemy się sobą nacieszyć, porozmawiać, ustawić właściwe priorytety.

Lubię ten szczebiot Córy nad uchem i jej uśmiechnięte oczy kiedy ma obok nas dwoje. To właśnie w takich chwilach głęboko skrywane myśli, emocje, sekrety i plany wypływają na powierzchnię.

Tak sobie myślę, że to najlepsza rzecz, w jaką zainwestowałam. Zwraca się wielokrotnie. Od kiedy choruję cały czas korzystam z tego nadprogramowego procenta czasu, miłości i zaangażowania, które dałam innym.

Macie tak? Czy każdego dnia jesteście w stanie wygospodarować chociaż 30 minut tylko dla tych najbliższych?