Ciężkie jest życie….

….z pasożytem. Takim ludzkim, co nie wychyla się poza czubek własnych potrzeb i pragnień.

A ja, naiwna, od lat wożę go na swoim garbie.

Kiedy wybór to tylko ułuda…

…życie zaczyna przygniatać. A stąd już łatwa droga żeby popaść w marazm. Od lat odkładam swoje  plany i potrzeby na rzecz realizacji ich przez kogoś innego. Od lat przeliczam każdy wydatek i z tych obliczeń zawsze wynika, że na własne potrzeby mnie nie stać. Nie wybiegam wprzód…nie mówię o zachciankach. Tych, nie realizowałam od lat. Od dawna, kiedy siadam do finansowych tabelek boli mnie żołądek. Wybieram między najpilniejszymi rzeczami.

A co słyszę obok?

Narzekanie, że Ktoś czegoś nie może!

Namnożyło się tych pasożytów wokół mnie. Pochłaniają całą moją dobrą energię, ciągną za sobą w dół. Czasem nie mam siły już im się wyrywać…

Przychodzi taki czas, kiedy powinno się wiedzieć czego się oczekuje od życia, do czego zostało się stworzonym, co chce się w tym życiu robić. Ale niektórzy wydają się ten etap pomijać.

Po co się męczyć? Po co się starać? Po co wziąć odpowiedzialność? Po co coś zmieniać, skoro inni mogą zrobić to za mnie, a ja będę oddawać się własnym przyjemnościom i narzekać na brak możliwości zrealizowania innych.

Nabawiłam się alergii…

…we własnym, rodzinnym domu. Alergii na lenistwo, na życiową bezradność, na brak odpowiedzialności, na wykorzystywanie innych. Nie mogę , choćbym nie wiem jak bardzo chciała, wykrzesać z siebie dla takich ludzi choćby krzty szacunku.

Dzisiaj coś we mnie pękło, coś przebrało miarę, jakieś drzwi się zamknęły. Z chwilą, kiedy staję przed wyborem : kupić sobie niezbędne leki czy zainwestować w zachciankę innych, wrócić do pracy za wszelką cenę, żeby utrzymać sprawnych członków rodziny, czy uszanować to, czego domaga się ciało- wybieram siebie!

Pewnie, przez długi czas będzie mi towarzyszyć przeświadczenie, że jestem złym człowiekiem, że myślę tylko o sobie.

Trudno. Jakoś to przeboleję.

Ale nie mam siły dalej nieść na swoim garbie całego stada osób, które już dawno powinni zacząć żyć na własną rękę.