Żeby (nie) było kolorowo…

…to zsiniała mi noga….

Hm…fakt, puchła od kilku dni z nieznanych mi powodów. Wydaje mi się, że dość regularnie łykam przeciwkrzepliwe tabsy, więc , zgodnie z zapewnieniem producenta, krew powinna płynąć swobodnie. Niestety – patrząc na moją sino-nabrzmiałą nogę – śmiem twierdzić, że jest inaczej.

W ramach ćwiczeń kręgosłupa i dlatego, że musiałam zrezygnować z rehabilitacji mam postanowienie. W kalendarzu rozrysowałam już stosowną tabelę, co by pilnować samej siebie. A więc, w ramach dziennych atrakcji jest obowiązkowy spacer z kijkami, ćwiczenia wzmacniające kręgosłup oraz plank. Chciałam się pochwalić, że deskę robię dłużej niż M. i bez sapania- w przeciwieństwie do mojej drugiej połówki 😉

Może moja szalona aktywność fizyczna odbiła mi się czkawką na nodze? hm….

*****************

Ku mojej rozpaczy musieliśmy przełożyć wyjazd w Tatry, który zaplanowaliśmy na poniedziałek. Wiele czynników się na to złożyło, nie tylko noga. Ciągle jednak kurczowo trzymam się nadziei, że uda się wyskoczyć choć na chwilę, zanim znów, na kilka tygodni, doktorki uziemią mnie w domu.

Strasznie tęsknię za górami! Akumulatory ledwo zipią- miło byłoby je naładować. A w Tatrach pięknie! Zima w pełnej krasie! Nie mogę tam być ciałem, to chociaż zmysły idą mi z pomocą, pozwalając podziwiać widoki na kamerkach.

Żeby jednak było kolorowo….

żeby (nie) było kolorowo

Pomóżmy małemu Tymkowi! Trudno mi sobie wyobrazić strach, troskę i niepewność rodziców. Na ten Nowy Rok dajmy im wszystkim nadzieję na wspólne, kolorowe życie.

Wszelkie szczegóły znajdziecie W TYM MIEJSCU!

Dorzuciłam cegiełkę od siebie.

Bardzo liczę na to, że i Ty dorzucisz 🙂

I z góry – DZIĘKUJĘ 🙂