Znowu minął rok…

…i to jaki?!

Długo go nie zapomnę. Tyle w nim było dobra…i tyle trudnych chwil.

Gdybym miała podsumować…

Był strach, o zdrowie, o życie, ale i nadzieja, że w końcu będzie poprawa!

Były długie miesiące leżenia w łóżku, ale i piękne wyprawy po Alpach, Bieszczadach, Roztoczu i naszej kochanej Muszynie!

Było dużo bólu, cierpienia, niepewności, ale i wiele radosnych dni, śmiechu do łez, wizji  pięknej przyszłości, wspólnego leniuchowania w pościeli, wsparcia ze strony najbliższych!

Były chwile samotności, pustki i zagubienia, ale też godziny spędzone z najbliższymi nam ludźmi: rodziną, przyjaciółmi, kolegami, znajomymi!

Były rozterki, wyzwania, przełamywanie barier, zmaganie się z brakiem odwagi, ale i postawienie na swoim, wydanie płyty, powrót do śpiewania, duma!

Były ciche dni, spory, złość, ale były też dni, kiedy cały świat przystawał na chwilę, żeby podpatrzeć jak mocno się kochamy, wspieramy, jak cieszymy się swoją obecnością, polegujemy we trójkę w łóżku, trzymamy się za ręce, uczestniczymy w niemym pochodzie miłości – tylko naszym, prywatnym!

Były porażki, łzy bezradności, strach o to, co przyniesie jutro, ale w parze szedł też sukces, zadowolenie i stabilizacja!

Były dni pochmurne, zimne, szare, ale większość przynosiła ze sobą słońce, ciepło, soczystą zieleń w lesie, kolory tęczy na łąkach, ciszę, w której grał jedynie wiatr, noce , ogrzewane przez blask z ogniska, beztroskę…

Były pytania, zmiany, ale były też odpowiedzi i adaptacja!

Były długie włosy- zostały krótkie!

Był przedszkolak- jest już uczeń!

To był dobry rok!

Znowu minął rok

W Nowy Roku, życzę Wam, żeby uśmiech z nadwyżką pokrył troskę, a sukces i osiąganie celów zawsze osładzało gorycz porażki. Porażka z kolei, żeby dawała jeszcze więcej mocy na dążenie w obranym kierunku!