Za oknem sypie biały puch…

Pierwszy śnieg tej zimy. Biały puch, który z uporem próbuje zakryć jeszcze zieloną gdzieniegdzie trawę. Nie może. Spadając na ziemię, jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki , zamienia się w wodę. Niebo wydaje się być rozzłoszczone. Zaciąga się mocniej ciemnymi chmurami, sypie coraz grubszymi płatkami. A one, jak moja nadzieja, topią się w milczeniu…Dobrze, że ciągle spadają nowe…

*****************

Przełom listopada i grudnia ubiegłego roku był dla nas naprawdę ciężki. W tym roku, ten sam okres i ta sama dawka złych emocji. Kiedy wydaje mi się, że stopą sięgam już dna, okazuje się, że to za mało. Los koniecznie chce, żebym usiadła na nim tyłkiem. Ok. Niech tak będzie. Zahartowana jestem! Przeczekam. Może zapadnę w zimowy sen.

Patrzę przez okno, a tam, jakby nigdy nic, życie biegnie swoim tempem. Nie czeka na mnie.

*****************

Napięte ciało zrelaksowałam dzisiaj azjatyckim rytuałem. Imieninowa koperta z voucherem do spa łypała na mnie okiem od jakiegoś czasu. Pachnę zieloną herbatą. Dobrze było odpłynąć na chwilę, daleko stąd, do ciepła świec, orientalnych zapachów, kojącej zmysły muzyki.

A na koniec zagadka!

Końcówki moich nerwów zaraz się przepalą. Odrabiając z Igą lekcję co chwilę natrafiam na różne „kwiatki” w jej książkach.  Polecenia ktoś ewidentnie pisał na kolanie i na akord. Są niespójne, niezrozumiałe, mają błędy logiczne i stylistyczne. Za łeb się łapię jak czytam niektóre zadania.

I teraz potrzebuję kogoś bardziej lotnego niż ja! Bo moja kreatywność nadal działa i nawet kilka rozwiązań udało mi się wykreować, ale za cholerę nie wiem co autor miał na myśli i jaki ma być efekt ćwiczenia. To kto chętny na zadanie matematyczne?

Mela- wywołuję Cię do tablicy! 😀

biały puch