Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem…

…nie gaś nigdy światła nadziei.

To jeden z moich ulubionych cytatów. Dobrze pamiętam go z dzieciństwa. Dziadek napisał kiedyś taki podręcznik do muzyki i na okładce umieścił właśnie ten cytat. Wtedy nie widziałam związku. Co nadzieja ma do teorii muzyki? Dzisiaj, widzę to nieco inaczej. Każdy muzyk w pewnym momencie jest znużony wprawkami, zmęczony wielogodzinnymi ćwiczeniami, obolały, zrezygnowany. Chce rzucić to wszystko w cholerę! Nie warto! Nadzieja, jeśli jej pozwolimy, zawsze znajdzie drogę. Niebo się rozchmurzy, jeśli nie poddamy się tak łatwo.

nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem

Z życiem jest podobnie…

Ochłonęłam po wczoraj. Wyniki morfologii naruszyły twarde podwaliny mojej wiary, że kiedyś w końcu będę zdrowa. Żelazo, którego jeszcze parę miesięcy było za mało, teraz dwukrotnie przekroczyło górną granicę, hemoglobina niziutka, wszystkie parametry związane z krzepliwością oznaczone na wyniku wykrzyknikami, a TSH spadło do krytycznie niskiej wartości. Laborantka przy jego wyniku dorzuciła 4 czerwone wykrzykniki. Czeka mnie wizyta u endokrynologa. Przynajmniej wyjaśniło się skąd to ciągłe zmęczenie, senność, apatia.

Kręgosłup nie odpuszcza. Nie odbiera mi to jednak radości z poniedziałkowej kawy z przyjaciółką, mimo, że to siedzenie było bezpośrednią przyczyną mojego obecnego stanu. W nocy płaczę i klnę przy każdej próbie zmiany pozycji. Przeciwbóle nie działają. Na rehabilitację nie było sensu dzisiaj jechać. Olga wczoraj nieco rozluźniła napięcia, którymi organizm broni się przed kolejną dawką bólu. Dzisiejszy dojazd narobił by więcej szkody niż pożytku dałaby sesja z rehabilitantem. Leżę. Do łazienki przemieszczam się na czworakach, lub wsparta ramieniem M.

nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem

Ale…

Znacie mnie. Daję sobie chwilę na smutek, zdenerwowanie, a potem staram się wrócić na właściwe tory. Wszystko kiedyś minie. Może u mnie trwa to długo, dłużej niż zakładałam, dłużej niż ktokolwiek z nas zakładał, ale wierzę, że minie.

Plan jest taki, że teraz , hurtowo odbębnię wszystkie choroby, które przygotowało dla mnie życie, a potem , do setki, będę miała zdrowie i kondycje jak nikt inny! 🙂

Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei –  Twoja nadzieja, Twoja wiara , przywróci niebu słońce.

*************

Jest prośba! O głosy w ważnej sprawie. Cena- to jedna minuta poświęconego przez Was czasu.

SPÓŁDZIELNIA SOCJALNA KOBIERZYN

jest miejscem pracy i reintegracji osób niepełnosprawnych z powodu choroby psychicznej. Powstała w 2013 roku z przy udziale dwóch organizacji pozarządowych: Fundacji Pomocy Chorującym Psychicznie im. Tomasza Deca oraz Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Psychiatrii i Opieki Środowiskowej. Spółdzielnia zajmuje się przede wszystkim utrzymaniem czystości, pielęgnacją zieleni, w tym zakładaniem rabat i ogrodów. Spółdzielnia w swojej działalności dba także o ochronę środowiska – ograniczając stosowanie środków chemicznych, stosując biodegradowalne materiały, racjonalizując zużycie wody i energii, a przy tym kształtując świadomość ekologiczną pracowników.

Głosować można codziennie –TUTAJ!

Liczę na Waszą pomoc! 🙂