Miło jest wrócić do żywych!

Czterodniowa migrena powoli odchodzi w zapomnienie. Mam nadzieję, że chociaż na tydzień! Nie odpuszcza łatwo, bo ciągle jeszcze ranek wita mnie silnym bólem, który na szczęście zostaje w dużej mierze poskromiony przez dorotkę.

W związku z powyższym zrobiło mi się dużo zaległości na tym bezrobociu! 😉 Bo to nie jest tak, moi drodzy, że nic nie robię! Otóż robię!

Mam bogate połączenia nerwowe, które skrystalizowały cel na najbliższe 6 miesięcy! Cieszę się jak dziecko i mam wielką nadzieję, że uda się zrealizować coś, co krąży mi pod kopułą już od dłuższego czasu! Nie powiem wszystkiego, żeby nie zapeszać, ale postanowiłam wykorzystać moje umiejętności trenerskie oraz doświadczenie onkologiczne i zrobić coś dobrego dla świata! W końcu muszę mu się jakoś odwdzięczyć, za to jak prostą prowadzi mnie drogą 😉

***********************

Jutro, razem z córą postanowiłam pojechać w rodzinne strony. Tat ostatnio nie najlepiej funkcjonuje, a ja mam spore zaległości towarzyskie. Przyda mi się, choć na chwilę, oderwanie od łoża.

Zawsze jadąc tam mam ambiwalentne odczucia. Z jednej strony jest tam wiele osób, które wciąż w moim życiu zajmują ważne miejsce, z drugiej za dużo przykrych wspomnień. Dlatego obrałam strategię jednego dnia. W kilka godzin mogę zaliczyć te przyjemne punkty wizytacji, nie zahaczając jednocześnie o te, które kują w sercu do dziś.

Czy wyjazd dojdzie do skutku okaże się rano. Wszystko wskazuje na to, że jakiś wirus dopadł Idzię, bo zawinięta w koc zasnęła z prędkością światła.

***********************

Ostatnie polegiwanie z twarzą nie wskazującą na jakikolwiek przejaw myślenia zmotywowało mnie do powrotu do bloga Chustki. Za każdym razem, gdy go czytam, odkrywam coś nowego, jakąś życiową mądrość ukrytą między literkami. Może natchnie mnie nową energią.

Dobrego dnia!