Życie toczy się tu i teraz

Ostatnio ciągle myślami jestem w przyszłości. W samym jej centrum stoi kolejna operacja, wszystko inne próbuje ułożyć wokół niej. Posypały się październikowe plany podróżnicze, a przecież jedną nogą byłam już w innym kraju. To może grudzień? Może odpoczniemy od zimy? A jeśli znowu będą powikłania i znowu utknę w łóżku? Gdybam…cały czas na kilka tygodni wprzód. A przecież życie toczy się tu i teraz!

Nie zawsze jest fajne i kolorowe, ale zdecydowanie zawsze jest warte uwagi! W tym planowaniu i gdybaniu można przegapić wiele.

Nieproszony gość

Rakela postanowiła mi o sobie przypomnieć. Nie moja! Chyba…

Wujek właśnie dowiedział się, że ma raka z przerzutami do węzłów chłonnych. Pomagam mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przejść przez zawiłość systemu opieki medycznej. Tata naszego bliskiego kolegi jest w stadium terminalnym. Glejak. Późno wykryty. Przypadkiem. IV stadium. Wczoraj dzwonił, żeby poradzić się w sprawie hospicjum…

Życie jest kruche….

….w każdej chwili może się posypać nie pytając nas o zdanie. Musiałam sobie o tym przypomnieć. I dobrze, bo przegapiłabym przyjemność z dzisiejszego wspólnego śniadania z M., kojące uczucie kiedy słucham ulubionej płyty, radość z wieczornego spotkania na wspólne kibicowanie naszej kadrze, dumę, że Idzia tak świetnie odnalazła się w szkole, zachwyt bieszczadzką jesienią, zgrubienie, które wyczułam w okolicy kręgosłupa, raczej nie urosło wczoraj….

Życie toczy się tu i teraz…

….warto poświęcić mu choć część naszej uwagi. Żeby nie przegapić małych szczęść lub zbliżających się zakrętów.