Wspomnienia, które doprowadzają mnie do łez….

…ze śmiechu! 😉

Od września nasz świat kręci się wokół szkoły podstawowej. Iga wkroczyła w kolejny etap swojej edukacji, a my razem z nią. Wrześniowe wieczory wypełniały nam dyskusje o szkolnej modzie, programie nauczania, planie lekcji, który nie do końca jest nam „po drodze”, o różnicach między tym, jak wyglądała nasza podstawówka , a jak wygląda ona teraz.

Iga zaciekawiona tym, jak my odnaleźliśmy się w szkole, wyciągała z nas przeróżne historie z lat naszego dzieciństwa. Wróciły wspomnienia, które przez kilka dni bawiły nas do łez!

Nie taki diabeł straszny…

Wyrosłam na w miarę poukładaną kobietę 😉 Pracuję w poważnej instytucji, zakładam ołówkową spódnicę, szpilki, a wygląd dziecka maskuję okularami. Prezentuję się całkiem poważnie i odpowiedzialnie.

Kto by pomyślał, że kiedyś byłam przewodniczącą najgorszej klasy w szkole! Jak na miano, które otrzymała nasza klasa przystało, do aniołków nie należałam. Już wtedy byłam dość kreatywna, bo nie raz realizowaliśmy wymyślony przeze mnie plan wagarów. Świetnie radziłam sobie też z negocjacjami. Ta wiedza akurat bardzo przydała mi się w dorosłym życiu ;). Cotygodniowe wizyty na dywaniku u dyrektora nauczyły mnie sztuki przemawiania, argumentacji i właśnie…negocjowania!

Kariera przewodniczącej klasy trwała przez całą szkołę podstawową. W tym czasie musiałam się nieźle nagimnastykować , żeby wytłumaczyć dlaczego regularnie na lekcje polskiego przychodzi …szczur ( pupil jednego z moich kolegów), a na francuskim gości pies ukryty w jednej z klasowych szafek! Hit- czyli piosenka o naszej ulubionej sprzątaczce , oparta na melodii popularnej pieśni religijnej- poleciał któregoś razu w radio węźle – odśpiewany wspólnie, przez całą klasę. Za to z imienną dedykacją.

Pan od biologii też nie miał z nami lekko. Należał do tych bardzo wstydliwych, co na słowo „penis” przyodziewał się kolorem ognistej czerwieni,  a dwa razy w tygodniu musiał wchodzić do damskiej toalety, żeby odnaleźć nas i doprowadzić na lekcje. Wielokrotnie ucierpiał też szkielet, który zamiast obrazować nam anatomię człowieka, służył głównie jako model,na który wkładaliśmy różne elementy garderoby, łącznie z bielizną przyniesioną z czyjegoś domu.

szkoła podstawowa

Oberwało się też rybkom i chomikowi. Zdaje się, że nie było mnie wtedy w szkole, bo całej historii nie pamiętam, niemniej jednak wychowawczyni z pełną powagą przekazała mi, że mam się zgłosić do dyrekcji w sprawie „pływających do góry brzuchem rybek”. To był jedyny raz kiedy nie udało mi się uchronić klasy przed surową karą. 😉

Młodość ma swoje prawa

Takie historie ,raz wyciągnięte, sypią się jak z rękawa wywołując uśmiech na twarzy. Zastanawiam czy o wszystkim powinnam opowiadać Idze 😉 Czy może jednak trochę zachować dla siebie? Niedługo, na szkolne szaleństwa, będę patrzyła z poziomu rodzica i nie wiem czy podobne historie będą mnie równie śmieszyć, jak te moje.W każdym razie młodość ma swoje prawa i zanim zaczniemy szastać szlabanami na lewo i prawo – przypomnijmy sobie własne grzeszki z dzieciństwa.

To teraz przyznajcie się – za co poszliście do kąta w podstawówce? Może pamiętacie jakąś zabawną historię z dziecięcych lat? Pośmiejmy się razem! 🙂