Migawki z pędzącego życia

Rano obudził mnie mój osobisty helikopter….ten w głowie. Leżałam sztywno przez dłuższą chwilę czekając aż odleci. Każdy, nawet najdrobniejszy ruch wzmagał jego działanie. Czy uda mi się podnieść? Iga ma dzisiaj próbę w szkole. Musi być wcześniej. No wstawaj, Laila!

***************************

– Mamo, chodźmy na śniadanie! Wiesz jaki miałam dzisiaj sen…?

Podnoszę się powoli. Szukam moich domowych checkpointów. Pomagają mi poruszać się po domu, zmniejszając ryzyko zderzenia ze ścianą. Jestem! Udało się! Przygotowuję śniadanie dla Igi i śniadaniówkę do szkoły. Nagle , ktoś znienacka mnie obejmuje. Nie wiem czemu podskakuję jak oparzona, wyginając się do tyłu. Przecież to M. Nie kto inny. Ałć….boli….

***************************

Jak się dzisiaj czujesz, jak noga? Kręgosłup lepiej?

– Olga, sorry, znowu zepsułam Twoją pracę. Chyba trzeba zacząć od początku. Napięcie dzisiaj ogromne, usztywniło mnie, każdy ruch masakruje mnie. A tak chciałam dzisiaj uciec, powygrzewać się na słońcu….

***************************

– Znalazłaś tego gitarzystę? Nie zdążymy się przygotować. Trzeba pomyśleć jak to sfinansować.

– Wiem, wiem. Zajmę się tym dzisiaj. Jakoś nie wyrabiam z niczym. Ta rehabilitacja rozwala mi  cały dzień. Może w przyszłym tygodniu będzie luźniej. A właściwie to wybraliśmy już piosenkę?

**************************

Jesienna wiosna do nas przyszła. Kolorowe liście pięknie kontrastują z zimnym odcieniem błękitnego nieba. Chce się wystawić twarz do słońca i zapomnieć o świecie. To pewnie ostatnie takie ciepłe promyki tego roku. Potarzałabym się w liściach….

**************************

Pamiętacie o Filipku? Zostało już tak niewiele, żeby małe życie zostało uratowane!