Pokonywanie słabości- co zrobisz ze swoim życiem?

Jeszcze kilka tygodni temu…

…kiedy planowaliśmy wyjazd do Muszyny i wybieraliśmy góry , na które chcemy wejść rzuciłam gdzieś w przestrzeń zdanie: idę z Wami. Nastała cisza. Nikt nie wiedział jak zareagować na wydawałoby się luźną myśl. Najpierw uśmiechali się pod nosem, później coraz głośniej, a na koniec konsternacje pokryli głośnym niedowierzaniem. Nie dziwię im się! Większość z moich bliskich przez ostatnie miesiące przeszła ze mną przyspieszony kurs medycyny. Napatrzyli się na łzy, które ciekły po policzkach, przy każdej próbie zmiany pozycji na łóżku. Nasłuchali się moich jęków wydawanych mimowolnie przy każdym ruchu. Przyzwyczaili się, że wszystkie sprawy załatwiają za mnie. Założyli, że niepełnosprawność będzie definiowała mnie już do końca. Mylili się. Pokonywanie słabości mam we krwi.

Jeśli mi nie wierzysz – nie znasz mnie!

Nigdy nie rzucam słów na wiatr. Ważę każde zanim wypowiem. Mam świadomość jaką posiadają moc..złego i dobrego. Każda decyzja jest przeze mnie dobrze przemyślana, choć niektórym wydaje się, że podejmuję ją pod wpływem chwili i bez zastanowienia. Udowodniłam to wiele razy, a jednak nadal wokół mnie krąży chmura wątpliwości.

Kocham życie….

takie jakie jest, ze wszystkimi dobrymi i złymi chwilami. Gdyby nie było czasem upadków, nie byłoby też spektakularnych wzlotów! Wyspecjalizowałam się w pokonywaniu słabości, trudnych sytuacji. Przez wiele lat chorowania nauczyłam się jak modyfikować plany, żeby nie mieć poczucia straty, że coś mnie omija.

Bo mogłoby mnie ominąć… gdybym na to pozwoliła. Moja egzystencja byłaby wtedy bardzo wygodna i …bardzo pusta.  W życiu nie ma prostych dróg. Każdy musi pokonać jakieś zakręty, wybrać kierunek na skrzyżowaniu, nauczyć się omijać przeszkody, interpretować znaki, które pojawiają się znienacka, przewidywać.

Ponieważ wiem, że droga jest kręta, łatwiej mi przyjąć i pogodzić się z pewnymi niedogodnościami. Nie zatrzymuję się na parkingu, ale chcę jechać dalej, bo za zakrętem może być piękniej. Co z tego, że jadę wolniej? Dzięki temu mam szansę lepiej się temu przyjrzeć.

Pokonywanie słabości

Co zrobisz ze swoim życiem?

Za kilka dni jadę w Alpy. W Beskidach udowodniłam niedowiarkom, że moja deklaracja to nie tylko puste słowa, ale przede wszystkim konsekwencja.

Nadal boli. Czasami bardzo. Trudno mi iść. Noga drętwieje już po kilku krokach. Ale odkryłam, że wolne tempo, wsparcie kijkami, tejpowanie i przeciwbóle pozwalają mi na więcej. Reszta jest już po mojej stronie – mojej psychiki, odporności i uporu.

Dlatego na Alpy też mam plan – niezbędne minimum i granicę maksimum. Znam swoje ciało i wiem na ile mogę sobie pozwolić.

Mam zaawansowaną dyskopatię, kręgosłup z płytkami i stabilizacją, niewyleczoną masywną zakrzepicę żył głębokich, przeszłam udar, przeżyłam raka, mam szalejący błędnik i silne migreny – nadal chodzę po górach! Na swoich zasadach. Ale nigdy, nawet przez moment , nie pomyślałam, że jakakolwiek choroba zamknie mnie w domu i odbierze mi moją pasję.

A co Ty zrobisz ze swoim życiem? Pokonasz swoje słabości?