Cieszę się jak dziecko!

Znacie mnie! Wiecie, że podróże cieszą mnie co najmniej tak, jak niektórych nowe, lśniące cabrio prosto z salonu! Lubię ten stan przed, kiedy czuję przedwyjazdową adrenalinę, a w różnych zakątkach domu gromadzi się powoli sprzęt potrzebny do wyprawy.

Tak, cieszę się jak dziecko! Taką wolną od trosk, spontaniczną radością! Napawam się każdą jej cząstką.

Cieszę się bo….

….znów będziemy mieć czas dla siebie. Bez wszechobecnych rozpraszaczy, na nasze rodzinne dywagacje o życiu. Bo kolejny raz pokażę jakiś nowy zakątek świata mojej córce. Czy może być coś lepszego niż uczenie jej w praktyce? Ekscytuje się tym, że w czasie najbliższych wyjazdów Iga zdobędzie nowe umiejętności. Kto wie, może za jakiś czas przydadzą się jej do realizacji jednej ze swoich pasji! Cieszę się na czas spędzony na wsłuchiwaniu się w naturę, podziwianiu jej architektonicznego talentu. Niewątpliwie, radość sprawia  mi, że kolejny raz dam chorobie prztyczka w nos.  Konsekwentnie nie daję się położyć do łóżka na dłużej, niż wymaga tego konieczność. Konsekwentnie nie rezygnuję z marzeń….z życia, najwyżej nieco modyfikuję plany dostosowując je do bieżących możliwości.

cieszę się

Dzieje się!

Planów mamy sporo. Jak zwykle nic nie jest dopięte 😉 Wciąż jeszcze poszukujemy odpowiedniego sprzętu wspinaczkowego, szczególnie dla Igi. To ważne, bo ten pierwszy raz z nową rzeczą może decydować o tym, czy zechce do niej wrócić i czy złapie bakcyla.

W ramach codziennego treningu „pobiegłam” na pocztę odebrać zamówioną książkę. Jest szansa, że przed wyjazdem wybierzemy choć z jedną trasę, którą chcemy wspólnie przejść 😉  Uwielbiam zapach nowych książek, więc wywąchałam już całą woń kredowych stron….., a teraz lecę czytać! Coś mi się wydaje, że taką lekturę pochłonę w jeden wieczór!

Muszyńskie rozrywki już prawie ogarnięte. Nie wiem kiedy ten czas mi uciekł, ale pamiętam, że kiedy bookowaliśmy noclegi dla 13 osób w kwietniu- wydawało mi się, że to taki odległy termin. A teraz okazuje się, że to już za 5 dni!

Podróż

Pozwól sobie na bycie dzieckiem!

Nic nie jest w stanie zakłócić mojej radości. Nawet to, że wczoraj o poranku nie mogłam sama podnieść się z łóżka! Dopiero przeciwbóle, w hurtowej ilości, pozwoliły mi swobodnie poruszać się po domu popołudniową porą. Jak nie wstanę to nie- siądę na tarasie i będę patrzeć z dołu na góry! Ważne, żeby tam być, odłożyć na bok codzienność,troski i cieszyć się jak dziecko!