Teraz nie mogę się już cofnąć.

Wyjazd w Bieszczady zmienił wszystko. Otworzył przede mną nowe możliwości. Wystrzelił lata świetlne w postępach. Dodał siły i wiary. Napędził do działania. Teraz nie mogę się już cofnąć.

Skoro powiedziałaś „A”, spróbuj powiedzieć też „B”

Od lat wyznaję zasadę, że jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć też B. Nie zawsze jest łatwo, czasem trzeba mocno się natrudzić , żeby wybrnąć z sytuacji, ale jest to możliwe. Jeśli już cofam się, to tylko o jeden krok i tylko po to, żeby zrobić kolejne dwa do przodu.

Wiele zmieniło się od przyjazdu. Kijki stały się moim symbolem wolności. Ba! Nie tylko symbolem! Stały się moją wolnością! Moim towarzyszem, obrońcą! Wyjście z nimi minimalizuje strach do znośnych i akceptowalnych granic.

Pokonuję kolejne bariery- pierwszy samodzielny spacer za mną. Nie ma znaczenia, że tylko przed blok! Przecież jeszcze kilka tygodni wstecz nie mogłam wyjść nawet tu.

podążaj w kierunku światła

Podążaj w stronę światła

Widzę ogromne światełko w tunelu. Nie wiem jakim cudem przetrwałam te 7 miesięcy i nie zwariowałam. Człowiek ma w sobie niesamowite pokłady siły, o których często nie wie. Dopiero skrajne sytuacje wygrzebują z naszych zasobów moc, którą w sobie nosimy.

Nie mogę się już cofnąć….

…i nie chcę. Ciągle jeszcze rzesza ludzi patrzy na mnie z lękiem w oczach, z szybszym biciem serca, z rozterką – czy aby na pewno powinna? Czy powinienem jej na to pozwolić?

A ja mówię – TAK, powinnam! Mówię po raz kolejny życiu TAK! Koszty są ogromne, ale to co widzę za horyzontem jest warte każdej ceny.

Zabieram zaraz moje kijki, łykam kilka pastylek na drogę i idę na spacer! Do lasu! Jeszcze do nie dawna będącego zupełnie poza moim zasięgiem!

Druga operacja, może dwie….to tylko kwestia czasu. Mam zamiar wykorzystać go do oporu, zanim znowu zamknie mnie w złotej klatce.

Nie mogę się już cofnąć…i nie chcę.