Życie nigdy nie jest zbyt krótkie, by nie mieć znaczenia

W ostatnim czasie szpitalne poczekalnie znów stały się dla mnie drugim domem. Nie zawsze wychodzę stamtąd zła i sfrustrowana.  Czasem, z tych smutnych miejsc, w których ludzie wydają się być pozbawieni nadziei wychodzę naładowana pozytywną dawką energii, z nową myślą, która pozwala inaczej spojrzeć na świat. Jak choćby ta, że życie nigdy nie jest zbyt krótkie, by nie mieć znaczenia.

Jedna z pacjentek, mocno doświadczona przez los, opowiedziała mi kawałek swojego życia. To historia, która mocno zatrzęsła filarami mojej życiowej filozofii. I mimo, że ostateczny wniosek jest jak najbardziej z nią spójny to przykład, czyjeś doświadczenie, dopiero z całą mocą unaocznia nam pewne sprawy.

Mała dziewczynka, córka mojej rozmówczyni, urodziła się z porażeniem mózgowym. Po drodze przyplątało się jeszcze wiele dodatkowych dolegliwości. Dziecko leżało pod respiratorem. Lekarze nie dawali większych szans na przeżycie, gdzieś w kuluarach padła też propozycja odłączenia jej od respiratora. Mimo to, rodzice bardzo chcieli zabrać ją do domu. Zależało im, żeby te ostatnie chwile córka mogła spędzić w przyjaznym środowisku, wśród najbliższej rodziny i w swoim pokoju. Problem jednak, jak to zwykle przy takich historiach bywa, stanowiły finanse. Dom wymagał przebudowy, zrobienia podjazdu dla wózka, wyremontowania pokoju, kupienia dodatkowego sprzętu. Dla przeciętnej rodziny, w której ktoś choruje, jest to zazwyczaj przeszkoda nie do przeskoczenia. Przynajmniej nie samodzielnie.

Zaprzyjaźniona dziennikarka postanowiła opisać historię dziewczynki w gazecie licząc, że może znajdzie się Ktoś, kto zechce pomóc. Czas miał tu ogromne znaczenie. Dziecko mogło nie dożyć zakończenia remontu. Odzew był bardzo szybki. Już następnego dnia do redakcji zgłosiła się firma, która postanowiła sfinansować i zrealizować całe przedsięwzięcie!

Udało się skończyć remont i dziecko można było zabrać do domu. Mimo czarnych scenariuszy lekarzy dziewczynka przeżyła jeszcze kilka miesięcy.

umieranie

Nasze życie ma znaczenie

Od lat mówi się o tym, że środowisko, w którym przebywa chory ma ogromne znaczenie. Wierzę, że tu też miało. Swoje miejsce, swoje łóżko, swój pokój, a przede wszystkim bliscy ludzie, którzy na co dzień mogą przy Tobie czuwać potrafi zdziałać cuda.

Jak dobrze, że ludziom nie zabrakło wiary i determinacji w działaniu. Jak dobrze, że warto postawili wyżej niż już nie ma sensu, to nie ma znaczenia.

Siedziałam obok tej kobiety w poczekalni i czułam spokój, który od niej bił. Wiedziała, że zrobiła wszystko co mogła dla swojego dziecka. Że być może dała mu największy prezent, jaki w tej sytuacji można było dać- czas z najbliższymi w domu.

Okazuje się, że ludzkie serca mają nieograniczoną pojemność i nigdy nie wiemy ile w sobie pomieszczą.  Patrząc na to, co dzieje się obecnie na świecie, czym zasypują nas media, znów można uwierzyć w bezinteresowną dobroć, w Człowieka.

Wniosek jest taki, że  „żadna prośba nie jest zbyt śmiała. Żadna potrzeba nie jest zbyt wielka. Że nadzieja na cud nigdy nie jest absurdalna. A życie nigdy nie jest zbyt krótkie, by nie mieć znaczenia.”