Nie narzekaj na codzienność!

Kiedy zgasną światła, ucichnie gwar ulicy, twarze zmarkotnieją, myśli zwolnią wracamy do miasta zwanego Codzienność.

Tutejsze atrakcje już dawno przestały nas bawić, wzbudzać zachwyt, cieszyć, ekscytować, łechtać naszą dorosłość. Niewiele tu nowości, a jeśli są to i tak w deficytowych ilościach i zarezerwowane tylko dla tych sprytniejszych. Reszta dostaje niewiele ponad to, co miasto ofiaruje w podstawowym pakiecie. Nic dziwnego, że nie chce się do niego wracać, a jeśli tylko trafia się okazja uciekamy, byle jak najdalej.

Zamknij oczy….

i wyobraź sobie, że właśnie ktoś zaprasza Cię na spacer, na lody, na ławkę przed blok, na zakupy…Cieszysz się jak dziecko, że możesz się na chwilę wyrwać.  W głowie obmyślasz, co za chwilę wyciągniesz z szafy i którędy najlepiej pójść.  Twój plan jest już prawie gotowy, wystarczy tylko wstać, ubrać się i wyjść. Próbujesz się podnieść…..i nie możesz.

Nie możesz wstać, nie możesz przejść tej właściwie niewielkiej odległości, nie możesz chwycić do ręki sukienki, nie możesz jej włożyć….nie możesz, bo właśnie wczoraj, miesiąc temu, rok temu spadło na Ciebie coś, czego nigdy byś nawet nie przypuszczał, bo takie rzeczy zdarzają się przecież innym, ale nie Tobie.

Operacja, choroba, wypadek, inne zrządzenie losu powoduje, że Twój świat wywraca się do góry nogami. Nie planujesz już wielkich podróży, tygodniowych marszów po górach, wyjazdów w delegacje, pracy. Nagle, z tej perspektywy wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Uwierz mi, ten obraz zmieni się jeszcze nie raz.

Gdy ochłoniesz, pogodzisz się i zaakceptujesz nową sytuację przychodzi..ulga. Nie musisz iść do pracy, szef musi znaleźć sobie kogoś innego, komu będzie mógł suszyć głowę. Na dworze zimno, a Ty z czystym sumieniem możesz przez cały dzień leżeć zakopany w łóżku. Zakupy i sprzątanie ogarnia partner, mama podrzuca gotowy obiad. Nie musisz robić nic…po prostu leżysz i pachniesz nadrabiając zaległości książkowe i serialowe.

Po jakimś czasie przychodzi znudzenie. Nie chcesz już tylko ozdabiać kanapy. Za oknem coraz cieplej, marzy Ci się wyjście na spacer. Las tak pięknie pachnie. Masz ochotę odwdzięczyć się innym za troskę…może coś ugotować, może kupić. Chcesz działać. A im bardziej chcesz tym większa ogarnia Cię frustracja.

I wtedy przychodzi niemoc, złość i świadomość bycia zależnym od kogoś. Zaczynasz tęsknić za najzwyklejszymi atrakcjami z miasta Codzienności. Wyjście z psem o świcie, wyjście do sklepu po nagłą zachciankę, pójście na lody ulicę dalej, nawet znienawidzone wcześniej odkurzanie…to wszystko nabiera zupełnie innego wymiaru. Urasta do takiej wielkości, że wcześniej, taką adrenalinę zapewniła by Ci chyba tylko wygrana w totka. Marzysz o najprostszych rzeczach walcząc z rozumem, który bez owijania w bawełnę mówi CI, że to już poza Twoim zasięgiem.

Da się z tym żyć, wypracować rozwiązania, nawet realizować swoje marzenia, ale wiedz, że będzie Cię to kosztowało więcej pracy niż wcześniej, ale przede wszystkim więcej woli i chcenia.

Otwórz oczy…

..mądrość przychodzi często za późno. Nie miej do siebie pretensji. Życie wrzuca nas  na autostradę, na której  trudno zwolnić, jeszcze trudniej się zatrzymać , tym bardziej zmienić kierunek jazdy. Proste rzeczy nas nudzą, bo po całym dniu stresu, komu z nas chce się wracać do rutyny domowych obowiązków. Rzadko kiedy udaje się nam dostrzec dobro w swoim życiu i poczuć za nie wdzięczność zanim zderzymy się na tej autostradzie z życiem, które może obdarzyć nas wszystkim, bez wyjątku. Tu nie ma układów, przekupstwa, lepszych i gorszych sortów. Tu każdy jest równy i każdy może dostać przeszkodę, która wyhamuje nas do zera.

Codzienność

Nie narzekaj na codzienność.

Ciesz się z prostych rzeczy. Doceń, że możesz je robić.

Nie czekaj na zderzenie – bądź wdzięczny za to co masz już teraz.

Codzienność może być naprawdę piękna. Wszystko zależy od tego jak na nią spojrzysz .