Jakoś tak…

…tęsknie.

M. od soboty na szkoleniu.

Odliczam dni do spotkania.

Dłużą się niemiłosiernie, mimo wielu rzeczy, które niespodziewanie spadły mi na głowę…

Te kilka miesięcy, w których całe dnie spędzaliśmy ze sobą uzależniło mnie od jego obecności.

***************************

Emocje po wczorajszej wizycie w ZUSie opadły.

Choć … pod kopułą natrętnie kręci się myśl, że skoro nawet cudotwórczy ZUS mnie nie uzdrowił, to nie jest ze mną najlepiej.

Martwi mnie mrowienie w nodze, które pojawiło się kilka dni temu.

Nie znamy przyczyny. Obstawiane są dwie opcje- zakrzep, który schodzi niżej ( miałam kilka dni przerwy w lekach przeciwzakrzepowych, a noga zaczęła puchnąć w dolnej części) lub ucisk kręgosłupa, może implantu na korzeń.

Wszystko rozstrzygnie MRI kręgosłupa i miednicy z oceną naczyń krwionośnych.

Chirurg naczyniowy puścił w eter słowa o możliwych komplikacjach i konieczności operacji.

Dźwięczą mi głośno w uszach mimo tego, że ciągle liczę na to, że wystarczające będzie leczenie zachowawcze… to nic, że będzie ze mną kroczyć równoległą ścieżką do końca życia.

To emocje.

Rozum mówi, że jeśli są wskazania, to nie ma na co czekać. Rozmiar operacji jest nieporównywalny do ostatniej i nie każda chirurgiczna interwencja niesie za sobą tyle powikłań.

Nawet zusowski orzecznik stwierdził, że wyczerpałam limit komplikacji.

***************************

Jakiś czas temu napisałam Wam, że planuję przeprowadzkę na swoje.

Mam teraz okazję dopieścić miejsce, które zrodziło mi się w głowie dawno temu. Jest tyle spraw, o których chcę pisać, a wreszcie mam na to wystarczająco dużo przestrzeni i czasu.

Mam nadzieję, że nowa odsłona spodoba Wam się 🙂

W części, która nazywa się CODZIENNIK znajdziecie wszystko to, co sprawiło, że wracaliście do mnie .

Projekt strony i całe to informatyczne zamieszanie ogarnął dla mnie Insprit, za co jestem im dozgonnie wdzięczna. Grzebanie w kodach i inne takie, zdecydowanie jest poza zakresem moich umiejętności! 😉

Będzie mi miło gościć Was na : kreatorkaszczescia.pl