Najlepsza…i najgorsza rzecz o poranku!

Mogę przewidzieć mniej więcej jak będzie wyglądał mój poranek. Piszę mniej więcej, bo życie nie stoi w miejscu, zmieniają się warunki fizyczne, zmienia się pora roku, dzień tygodnia.

Od ponad czterech miesięcy wiodę spokojne życie w domu. Nigdzie rano nie spieszę się – chyba, że akurat wypadnie mi wizyta lekarska ;), mogę sobie pozwolić na dłuższy sen, czasem aż nazbyt długi.
Wiem, co zrobię gdy otworzę oczy. Wyrobiłam  nawyki i jeśli z jakiegoś powodu nie mam możliwości ich realizacji czuję się jak bez ręki.

Co jest zatem moją najgorszą rzeczą o poranku?

….Budzik!
Jestem typem porannego leniwca. Rankiem odsypiam nocne zaległości, które gromadzą mi się już od kilku ładnych tygodni.
O poranku łóżko wydaje mi się o wiele bardziej przytulne i wygodne, niż kiedy kładę się do niego wieczorem. Oczy są ciężkie- jak  z ołowiu- nie chcą się otworzyć. Jedyne czego chcę, to żeby nastała cisza, a obowiązki wykonały się same.

Macie tak czasem o poranku?
Walczycie o każde dodatkowe 5 minut drzemki?
Kiedy chodziłam do pracy potrafiłam przestawiać budzik 3 razy. Zaleta jest taka,że umiem się teraz przygotować do wyjścia w 20-25 minut łącznie ze zjedzeniem śniadania i makijażem 🙂

A jaka jest najlepsza rzecz o poranku?

….Budzik!
Zdziwieni?

Kiedy zdarzało mi się sypiać do 11-12 budziłam się…zmęczona i z poczuciem straty czasu. Ledwo zjadłam śniadanie, a już była pora obiadowa. Nie zdążyłam przeczytać maili, bo już w progu stała Córcia, która właśnie wróciła z przedszkola. Poranny spacer- kiedy jeszcze świat tonie w ciszy- odpadał.
Doba kurczyła się niemiłosiernie.

Mam tak czasami, że coś mnie rano wybudza. Wtedy jeszcze w półśnie mówię sobie – wstawaj!! mamy nowy dzień!. Zazwyczaj działa i mimo, że nie muszę, podnoszę się z łóżka.

Dlaczego warto wstawać wcześniej?

Do Mistrza wstawania o poranku jeszcze mi daleko. 5 rano? Nie znam takiej godziny- chyba, że właśnie kończę pracę 😉 Dla niektórych właśnie ta godzina jest najlepsza na pobudkę.

Odkryłam jednak dużo zalet wstawania o 7-8 i staram się konsekwentnie podnosić o tej porze.
Są oczywiście wyjątki! Ale jest ich coraz mniej 🙂

Dlaczego więc nie uśmiercam budzika kiedy dzwoni?

– Bo doba wydaje się być dłuższa, a to więcej czasu i szans na zrobienie czegoś dobrego dla siebie!

Bo rano jesteśmy najefektywniejsi, a do głowy przychodzą nam najbardziej kreatywne pomysły!

Bo jest wiosna! Moja ulubiona pora roku! Nie ma nic przyjemniejszego niż usiąść na tarasie, balkonie z kubkiem kawy w ręku i obserwować budzące się na naszych oczach życie. Nawet jeśli pracujesz- zamiast spędzać przerwę w szklanym korporacyjnym budynku, ciemnym magazynie, chłodnym sklepie- wyjdź na dwór i złap trochę energii! 🙂


– Bo… życie jest zbyt krótkie, żeby pozwolić sobie na przesypianie go! Tyle mnie może ominąć kiedy śpię.
Gdy pracowałam nocą i kładłam się spać o 7-8 rano mój budzik nastawiony był najpóźniej na 11-12. Organizm szybko się do tego przyzwyczaił, a ja wybierałam sobie jeden dzień w tygodniu, gdzie spałam  ile się dało nadrabiając zaległości.

– Bo lubię ten czas tylko dla siebie.
Mogę poleżeć gapiąc się w sufit, poczytać w skupieniu książkę, porobić nic lub ogarnąć projekt, który właśnie wpadł mi do głowy! 🙂

***********************

A jak jest z Wami?
Ile razy rzuciliście budzikiem o ścianę? 😉
Jaki jest powód, dla którego lubicie wstawać wcześnie?
Albo dlaczego pobudka o poranku to największe zło?