Moc pozytywnego myślenia

Abraham Lincoln powiedział, że ludzie są tak szczęśliwi, jak sami zdecydują.

Trudno się z nim nie zgodzić.
Bycie nieszczęśliwym to jedna z łatwiejszych rzeczy jakie człowiek może sobie sam zafundować. Wystarczy powiedzieć nic mi nie wychodzi, mam w życiu same problemy, jest mi źle i jestem przekonana, że tak właśnie będzie.

Mam w swoim bliskim otoczeniu takich właśnie ludzi, którzy swoje nieszczęście wręcz pielęgnują i karmią codziennie porcją takich przekonań.
Tymczasem ….są zdrowi, mają wykształcone dzieci, świetnie radzące sobie w życiu i własny dom z ogródkiem. To jedna z pierwszych rzeczy, która rzuca się w oczy kiedy o nich myślę. Znalazłoby się ich o wiele więcej gdy tylko chcieć się zagłębić.

To mi zdarzyło się więcej nieszczęść!

Siedząc w poczekalni, takiego czy innego szpitala, przysłuchuje się właśnie takim rozmowom. Ludzie licytują się o to, które z nich ma więcej chorób, kogo bardziej boli, kto ile przeszedł operacji i ile tabletek musi łyknąć przy śniadaniu.

Zawsze mnie to bawiło, bo nie widziałam sensu w przechwalaniu się swoim słabym zdrowiem. Co innego gdybym miała mówić o tym, w jak dobrej formie jestem!
Szpitalny trend przeniósł się na codzienność i teraz coraz częściej słyszę targowanie się o ilość nieszczęść, które mi się w życiu zdarzyły.

Tylko po co?

Czy od wyliczania moich porażek zrobi mi się lepiej? Czy to nie jest trochę tak,że złe myśli przyciągają złe zdarzenia?
Czy jeśli powiem sobie i tak mi nie wyjdzie to łatwiej mi będzie osiągnąć cel?

Złe rzeczy zdarzają się. Będą zdarzać. Nie da się przez całe życie uniknąć doznania przykrości, rozczarowania, smutku, braku wiary we własne możliwości. Jeśli jednak pozwolimy takim emocjom, myślom zdominować nasze życie….to ono tak właśnie będzie wyglądać. Nic się w nim więcej nie wydarzy oprócz życiowego kaca ciągnącego się za nami na każdym kroku.

Moc pozytywnego myślenia!

Nie jest to antidotum na całe zło, ale świetnie działa jako środek znieczulający, uśmierzający ból i wzmacniający do dalszych działań.

Nasz mózg to centrum  myślowych kłębków. To, jakie te kłębki będą, w dużej mierze zależy od nas. Możemy je mnożyć, splątywać, brudzić czarnymi scenariuszami, osobistymi porażkami i kłopotami, albo spróbować je rozplątać dodając im odrobinę jaśniejszych barw.
Skoro umiesz wyhodować w sobie przekonanie o tym, że jesteś największym nieszczęśnikiem na tym globie, bo….- wstaw to co Ci chodzi teraz po głowie- to może wykorzystaj tą samą energię, którą poświęcasz na pielęgnowanie tej myśli na inną, przyjemniejszą myśl. Choćby taką, że coś mi się w życiu udało. Nie uwierzę, jeśli Ktoś mi powie, że nic, nigdy mu nie wyszło, że choć w jednej rzeczy nie był dobry! To kwestia dokładniejszego przyjrzenia się swojej przeszłości.

Mózg jest jak komputer. Programowany przez długi czas na nieszczęście – będzie widział tylko to, co nam nie wyszło, reszta będzie niewidoczna.
Może nie masz umiejętności, żeby programować w C++, ale z powodzeniem możesz zaprogramować swoją głowę!

Warto przeczytać!

Kilka dni temu zabrałam się za przeczytanie książki Normana Peale’a – Moc pozytywnego myślenia. Jest to duchowny, który pisze o mocy modlitwy i wizualizacji w życiu człowieka. Nawiązuje do wielu przykładów osób, którym obie te rzeczy pomogły odmienić swój los.

Jeden z bohaterów książki powiedział: Mam zwyczaj być szczęśliwy!
To zdanie mocno wyryło się w mojej pamięci. Utożsamiam się z każdą literą.

Wiele rzeczy zadzieje się niezależnie ode mnie – zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie będą dobre, ale na wiele rzeczy będę miała wpływ i wybór tego, jak będzie wyglądać moje życie jest oczywisty….
Mam zwyczaj być szczęśliwa!


************************************************


Z okazji zbliżających się Świąt życzę Wam zwyczaju bycia szczęśliwym.
Niech ten czas napełni Waszą głowę pozytywnymi wibracjami, 
spokojem ducha, mądrością przy dokonywaniu wyborów.


Spokojnego czasu z Bliskimi!