Cofam czas

M. od kilku dni oddelegowany jest do innych zadań.
Jestem coraz lepsza w samoobsłudze.
Snuję plany..na teraz, na zaraz.
I wracam do dobrych wspomnień,
takich, które jeszcze bardziej nakręcają mnie do stawania na nogach…
…dosłownie i w przenośni.

Jest w Polsce takie miejsce, do którego wracamy co roku. Mała miejscowość obok nieco większej, mocno uturystycznionej, głośnej i neonowej.

Mamy tu swoje miejsca, wytarte szlaki, ciepło witających nas gospodarzy.
Jest też ulubiona knajpka z lodami,
punkt widokowy
i kawałek ziemi, na którym utkana jest gęsta sieć pięknych wspomnień.

Tu odpoczywamy,
wyciszamy się,
zacieśniamy rodzinne więzi.
W dużym gronie, a jednak z najbliższymi nam ludźmi.

Tu jemy najlepsze letnie jagody i jeżyny,
snujemy plany popijając Grybowskie
i gramy w brydża w drużynach.

Tu dzieci uczą się szanować naturę,
bez lęku biegają boso po trawie,
stawiają pierwsze kroki w górach.

Tu czas przestaje pędzić.

Muszyna ??