Idealnie wpisuję się dzisiaj w nurt Blue Monday!

Chce mi się krzyczeć z radości, że Orkiestra zagrała tak, że malkontentom czapki spadły z głów, mimo, że nigdy się do tego nie przyznają!
Chce mi się krzyczeć z radości, że padnie kolejny rekord!!  😊😊
To niesamowite, że w czasie kiedy podział w społeczeństwie jest tak ogromny, ten jeden dzień wynosi wszystkich ponad podziały.
Cudownie, że potrafimy zrobić coś jako jednostka, mała społeczność czy cały naród.
Jasne!
Chciałabym, żeby cały ten sprzęt zapewniało nam Państwo, któremu co miesiąc oddaję 1/3 mojej wypłaty.
Chciałabym, żeby ten sprzęt nigdy nie był potrzebny, żeby był tylko fanaberią, zaspokojeniem próżności Jurka, ale tak nie jest!
I prędzej czy później, każdy z nas, pośrednio lub bezpośrednio otrze się o aparaturę z serduszkiem.
Czy skorzystają z niego również Ci, którzy teraz z taką łatwością sieją zamęt w sieci i bezmyślnie mieszają innych z błotem?
Oczywiście, że tak!
Bo dobro nie zna podziałów! Nie weryfikuje listy wpłat!
Chcę tylko wierzyć, że da im to powody do myślenia.
****************************
I chce mi się krzyczeć z bezradności!
Z wczorajszej kuchennej porażki!
Z łez nieumiejętnie krytych przed Córcią.
Z pękniętej bańki mydlanej,
z rozczarowania iluzją, którą sobie stworzyłam.
Ale…Ale!
W gruncie rzeczy cieszę się!
A to, co się dzieje traktuje jako komplement od życia!
Bo jeśli leki mają jakiś skutek uboczny, a operacje niosą za sobą  ryzyko powikłań to wiem, że z pewnością mi się to przydarzy.
I może dobrze, że akurat mnie.
Bo może innym byłoby to trudniej znieść, może byłby to zbyt duży ciężar.
A ja mam zbyt duży apetyt na życie, żeby tego nie unieść.
W przyrodzie wszystko musi się zgadzać.
Jest przydział na dobre rzeczy i na te złe, które z jakiegoś powodu muszą mieć miejsce.
Biorę co daje los, nawet jeżeli przez chwilę łzy będą kapać ciurkiem, a z ust popłyną niecenzuralne słowa.
Wierzę w swoją siłę! 🙂
Córcia czeka na wspólną zabawę,
M. na wspólną wspinaczkę,
Czterotysięczniki na zdobycie!
Więcej motywacji mi nie trzeba! 🙂