Czego zdrowy nie widzi…
chory, mniej sprawny dostrzeże podwójnie.

Nie trwam długo w tym stanie.
W stanie, w którym samodzielne poruszanie się nie wchodzi w grę.
Trudno mi sobie wyobrazić co czuje osoba, która wie, że już nigdy nie wstanie z wózka.
Dosłownie liznęłam temat.


Przez ten krótki czas odebrałam swoją lekcję.
Dostrzegłam to, na co do tej pory nie zwracałam uwagi.

Nierówny chodnik,
schody w przychodni lekarskiej,
zepsuta winda szpitalna,
brak widny w bloku,
krawężnik co krok,
drzwi bez blokad…

Ilość mięśni zaangażowanych w zrobienie herbaty,
wysokość wanny,
brak choćby jednej wolnej ręki do chwycenia kubka,
włożenie skarpetek,
poprawienie poduszek…

Pozornie błahe rzeczy,
standardowa architektura.

A jednak…

Z perspektywy sprawnego człowieka – niewidzialna sprawa, nieistniejąca w świadomości,
Z perspektywy wózka, chodzika, łóżka – bariera nie do przejścia…nie w pojedynkę…