Operacja zbliża się wielkimi krokami.
Czas ucieka mi jak szalony.
Odnoszę wrażenie, że góra spraw do załatwienia, ani trochę nie zmniejsza się,
mimo pędu jaki sobie zafundowałam.
Głupota bierze górę nad rozwagą,
strach nad spokojem,
wątpliwości nad pewnością.

**************************
Z coraz większym niedowierzaniem obserwuję jak Idzia wydoroślała!
Przegapiłam coś?
Zwykła sytuacja, a jakże wymowna!
Patrzę z jakim spokojem i opanowaniem znosi chorobę,
przewiduje reakcję swojego ciała,
cierpliwie czeka na poprawę.
Mam się od kogo uczyć!

***************************
Leniwy wieczór we trójkę.
Ciepło domowych pieleszy.
Słuchamy muzyki.
Tak po prostu!
Dawno nie robiliśmy tego z taką beztroską,
przyjemnością.
Pozwalam sobie odpłynąć,
zanurzyć się w dźwiękach!
Sama nie wierzę, jak mnie koi ten stan!
Kocham prostotę rzeczy – w nich największa radość!

**************************
Z niecierpliwością oczekujemy z M. na maila.
W nim efekt naszej kilkumiesięcznej pracy!
Satysfakcja?
– Jest!
Zadowolenie?
– Zawsze mogłam zrobić to lepiej!
Już taki mój urok.
Drążę, czepiam się szczegółów, słyszę co nie wyszło, zamiast cieszyć się z tego co jest.
Od siebie zawsze wymagam perfekcji!
Do urzygu…