Podróż za nami!
Zamontowałam się już w moim gryfickim apartamencie.

W drodze dostałam maila od przyjaciółki, który dosłownie rozłożył mnie na części pierwsze ,aż się poryczałam! Ale to nie było nic złego!
Zastanawiam się jak ona to robi, że jest tak świetnym obserwatorem? Nie widujemy się teraz za często, a ona z okruchów pięknie poskładała to, z czym inni mieli ogromny problem!
Każde zdanie, które napisała jest jakby wyciągnięte z moich ust. Tylko znaki zapytania bym usunęła.

Dokładnie tak było:
Maraton rzeczy, żeby zgubić skupienie nad operacją,
Samotność, którą też rozumiem, bo pewne emocje zawsze będą tylko twoje, nie da się ich poczuć, jeśli nie znajdujesz się w centrum sytuacji, która je wywołuje,
Ucieczka, która kilkukrotnie w tym tygodniu przeleciała mi przez myśl….

Wiem, że jest wokół mnie mnóstwo ludzi,
którzy dobrze mi życzą! I bardzo dziękuję, szczególnie tym, którzy pozwolili mi, poczuć to, na co sobie do tej pory nie pozwałałam, chroniąc innych!

Bo jak nie teraz…to kiedy?

*****************
Operacja przesunięta na środę…